Pomarańczowy - szczerze,to nie lubiłam tego koloru bardzo,
zupełnie nie wiem dlaczego, ot tak po prostu nie pasował mi i już.
Jeśli jakiś rok temu ktoś powiedziałby mi,że będę się w niego ubierać,
skwitowałabym to ironicznym uśmieszkiem.
A jednak -kobieta zmienną jest,chyba jestem idealnym przykładem tego.
Ostatnio pomarańczowy po prostu urzekł mnie bezdyskusyjnie.
Nie wiem z czym związana jest silna potrzeba tego koloru,
ale jest i powiem,że ten kolor świetnie komponuje się z błękitami,
co sprawia,że jeszcze bardziej go lubię.
Na razie delikatnie,bo pojawił się w sweterku no i bezwzględnie w butach i torebkach.
Niektórzy określają ten kolor jako rudy albo carmel dla mnie to suma summarum i tak pomarańcz.
Pisząc o butach, nasuwa mi się kolejna myśl dotycząca zmienności kobiet ;).
Sklepy internetowe - kiedyś nie mieściło mi się w głowie,jak można kupić buty
przez internet nie przymierzając ich -takie trochę kupowanie kota w worku.
W tej chwili uważam,że to świetna alternatywa dla tego co widzimy w sklepach.
Pierwsze -wszędzie mamy podobne modele,drugie ceny chociażby kozaczków ze skórki
sięgają jakiś astronomicznych pułapów. W internecie jednak często jest dużo taniej.
Kupując przez internet zawsze jest pewne ryzyko,ale mamy tą furtkę,
że gdy coś nie pasuje można towar zwrócić.
Tak więc od jakiegoś czasu buty i torebki kupuję właśnie w taki sposób,
zaoszczędzając przy tym i czas i pieniądze.
Ok, ciuchy czasem też tam kupuję , chyba wychodzi ze mnie poznańska sknera ;))
ale nic na to nie poradzę, ja po prostu nie lubię przepłacać.
Całkiem niedawno wpadła mi w oko bluzeczka :)
cekinowa,zupełnie podobna do jednej jaką widziałam w monnari
ale za cenę trzykrotnie niższą ;) no i jak można było przegapić taką okazję?
W wersji eleganckiej zakryję ją żakiecikiem.
W wersji powiedzmy wieczorowej, bez żakieciku ale np. z tymi butkami -kolejnymi na platformie.
Buty kupione także w necie jak te z poprzedniego wpisu i tak samo jak tamte
super wygodne no i taaakie wysokie.
Ciekawa jestem,czy też robicie zakupy w sklepach internetowych,
czy może te tradycyjne "stacjonarne" jednak są numerem jeden?
Pozdrawiam i życzę słońca na weekend.