poniedziałek, 9 marca 2009

Sobotnie kino








Sobota zakończyła się kinem :) ..... wieki juz nie byłam w kinie.

Padło na "Slumdog,Milioner z ulicy", bynajmniej tytuł nie przygotowuje widza na to, co ma go spotkać, gdy zasiądzie sobie wygodnie w fotelu.


Tym razem nie "przygotowałam" się specjalnie do tego filmu,z reguły czytam recenzje ,żeby stwierdzić,czy wogóle warto na coś iść, o czym jest film itd. Oskary i krótka recenzja filmu wystarczyły,żeby się właśnie na niego zdecydować.


I........


Zadziałał na mnie dość mocno....

Pierwsze kadry to przesłuchanie młodego chłopaka w areszcie ,bicie,podtapianie,razenie prądem....Szczerze powiem,że tak się właśnie czułam przez pierwszą część filmu. Jakby ktoś wylał na mnie kubeł zimnej wody i poraził prądem....


Bardzo upraszczając można w nim odczytać historię miłosną, kryminalną, pewien morał-takie trochę znane amerykańskie kino....ale to w drugiej części filmu...

Pierwsza jest szokująca....kompletnie inna od tego wszystkiego, co znam a na pewno od obrazu Indii, jaki zna "przeciętny" człowiek...


Z ekranu wylewają się kolory,wręcz zapachy...wszystko jest tak obrazowe ,że aż namacalne i przerażające w swej rzeczywistości...


Przerażające są slumsy, dzieci żyjące na ulicy ,dzieci żyjące na śmietnikach..ogólne upodlenie...
Trochę takie piekło na ziemi..


To na pewno nie jest piękny obraz Indii, jaki się nam serwuje bardzo często...
Dość dobitne są słowa "chcieliście prawdziwe Indie,to macie".... no mamy...


Czy warto się na niego wybrać? Na pewno...ale trzeba się przygotować,że film mocno potrząśnie...pomijam tu wątek "miłosny”, bo on ciut banalny jest, choć z dość wzniosłym morałem i takim budującym jednak...
Człowiek lepiej się czuje,wiedząc,że wśród tej całek "zgnilizny" jest jeszcze nadzieja...
ale czy dla wszystkich?


Jeszcze coś...

Niedawno przeczytałam jak małą gaże dostali młodzi aktorzy tego filmu-dzieci ze slumsów...dla nich ,uwzględniając ich sytuację to majątek...ale porównując pieniądze, jakie zarobili inni na tym filmie...to jedna wielka hipokryzja...


Film pokazuje życie dzieci w slumsach,hipokryzje i cynizm środowiska,morderstwa i inne okropności, w jakich biorą udział...potępia to poniekąd wywołując w nas współczucie....
i jak to się kończy? dzieci dostają za realizację parę marnych groszy....


Ale przecież zawsze możemy się pocieszyć ,ze jeśli ktoś czegoś bardzo chce i nigdy się nie poddaje to prędzej czy później to osiągnie...


to tak ku pokrzepieniu serc...ile w tym prawdy każdy na własnej skórze pewnie oceni ;)


Polecam,warto obejrzeć nie tylko ze względy na realizm,historię tam pokazaną, ale przede wszystkim ze względu na sposób, w jakim został nakręcony....
ciężko się oderwać, choć na chwilę od fotela :)
Kto widział pewno potwierdzi :)









4 komentarze:

  1. To ja chyba poczekam na wersję dvd - obejrzę na spokojnie, aby móc sama ze sobą to wszystko przeżywać ...

    Widziałam fragmenty reportażu z miejsca, gdzie mieszkają mali aktorzy - rozgoryczenie ich i ich sasiadów jest ogromne...

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację.Najgorsze to wykorzystanie tych młodych ludzi za marne grosze ...Az w gardle coś ściska...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie widziałam ,ale ze wszystkich stron słychać dobre recenzje ! Po przeczytaniu Twojego postu ,widzę ,że warto!!!
    Dzięki.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne kino! widziałam w niedzielę :) również polecam!
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki Waszym słowom ten blog wciąż żyje :))