poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Teraz to już "moje" miasto...

...... choć jeszcze nie do końca czuję się jego "mieszkanką" mimo,że mieszkamy tu już prawie 3 lata.
Miasto,stare,duze,kolorowe,pełne pięknych zabytków i rozpadających się kamienic.Im dłuzej tu mieszkamy tym bardziej dochodzimy do wniosku,jak wiele rzeczy jest tu do zobaczenia i o jak wielu jeszcze nie wiemy.
Miasto ludzi otwartych,na pewno bardziej otwartych niż w okolicach z których pochodzimy ;).

Przyznam szczerze,że kiedyś go nie lubiłam i przeprowadzka tu była ostatnią rzeczą jaka by mi do głowy przyszła.
No cóz,zycie płata jednak figle i tak całkiem niespodziewanie stałam się mieszkanką......


kto zgadnie ;)) ?






Dla "ułatwienia" ;) parę zdjęć,nie są moze dość "symboliczne" i charakterystyczne ...

ale to migawki z jednego dnia...pierwszego,naprwdę ciepłego wiosenneg dnia...





A to:


zeby nie było za trudno ;)

15 komentarzy:

  1. Już po pierwszym zdjęciu wiedziałam,że to mój najukochańszy Wrocław!!!
    Kocham to miasto całą sobą,tęsknię za nim strasznie.Można by rzec,że jestem lokalną patriotką,jakby się coś działo to ja jak w ogień...
    Cieszę się,że pomimo wcześniejszej niechęci ,polubiłaś to miasto i odkrywasz jego niezliczone tajemnice,zakamarki...
    Pozdrawiam serdecznie-Wrocławianka z krwi i kości :)

    OdpowiedzUsuń
  2. p.s.w zeszłym roku też kręciłam się w tych wagonikach :D

    OdpowiedzUsuń
  3. No pięknie, najpierw poznałam Wrocław, a potem wagoniki mnie zmyliły... Za moich czasów nie było ;-)

    Pozdrawiam wrocławiankę i życzę jak najkrótszych korków!

    OdpowiedzUsuń
  4. :D Tak,to Wrocław.
    Zawsze jakoś wydawało mi się,że bardziej na północy będę mieszkać ;),ale Wrocław jest piękny i staje się już coraz mniej uciążliwy...w naszej okolicy po paru ładnych latach otworzyli dwa mosty,dzięki czemu w weekendy do centrum śmiga się w 1o minut :D,o pozostałych dniach tygodnia jednak się nie będę wypowiadać :D
    paula-wagoniki są świetne,na początku miałam trochę stracha,ale widoki szybko sprawiły,że o nim zapomniałam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Podziwiam wszystkich, którzy zmieniają miejsce zamieszkania - mnie ciężko podjąc decyzję o przenosinach z jednej dzielnicy do innej ;)
    O Wrocławiu dużo dobrego słyszałam :))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Dwa lata temu przeprowadziliśmy się do innego miasta. I nadal najlepiej czuje się tylko we własnym domu...:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jestem osoba która raczej woli stabilizację i przyzwyczaja się do miejsc,ludzi otoczenia.Nie mogę o sobie powiedzieć,że jestem kimś kto lubi zmiany,ciągle za czymś biega,zmienia miejsca itd. :D to jedno a drugie to, to,że od małego "przerobilam" już 5 przeprowadzek :) w tym dwie,do dużych miast-jedno studia,drugie teraz praca męża :).
    Nie wiem ile czasu zajmie mi poznanie Wrocławia,myslę,że bardzo duzo...nie wiem też czy kiedykolwiek pomyslę o sobie jako o wrocławiance ;)...ale jak widac,nigdy nic nie wiadomo...
    alee...jest jedno miasto do którego mogłabym się przeprowadzić od zaraz,tak jak stoję ;) to Kraków :D mam dziwne przeczucie,że kiedyś w dawnym życiu musiałam tam mieszkac :D

    OdpowiedzUsuń
  8. a ja uwielbiam Wrocław i to tam przeprowadziłabym się bez wahania :) Choć tez jestem osoba, która się przywiązuje - nie tyle do miejsc ile do ludzi i choć miasta, w którym przyszło zapuścić mi korzenie nie lubię to własnie poznani ludzie i zawarte przyjaźnie mnie do niego przywiązali

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze Alewe, że poczułaś, że to już Twoje miasto. Ja nadal tkwię w traumie poprzeprowadzkowej choć minęło już półtora roku.
    Z Wrocławiem mam o tyle miłe skojarzenia, że moja mama tam studiowała, a były to jeszcze ciężkie czasy. Sporo mi opowiadała.
    Kraków też mi się podoba, ale to jest miasto które urzeka wszystkich
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciesze się , że już poczułaś swoje miejsce a ja podobnie jak alzee wciąż nie mogę się przyzwyczaic do nowego choć to już połtora roku i też jestem lokalna patriotka , uwielbiam moje Trójmiasto a w szczególności Sopot , w którym mieszkałam najdłużej a przyszło mi przeprowadzić się w okolice Warszawki ... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. O!!!! Widzę Nettika, że na tym samym wózku jedziemy, ba! Nawet ten wózek jest pod tym samym miastem :-))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja jakoś tak nigdy jeszcze we Wrocławiu nie byłam, podobno pięknie jest... ale nie wiem, za to Kraków także bardzo mnie urzekł ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wrocław...piekne miasto,,marzyłam aby zaczac tam studia ,,zdeajac egzaminy do szkoly teatralnej,,jednak nie udolo sie i los zagnał mnie na 5 lat do Krakowa,,rownie pieknego miasta:))
    Ciesz sie ,ze sie zaklimatyzowałas i zycze Ci tego abys z kazdym dniem czuła sie jeszcze lepiej...bo wiem jak to jest ,kiedy człowiek czuje sie obcy ..sama to przeszłam,,
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. To dobrze ,że już czujes się lepiej w swoim nowym miescie :) mnie to za kazdym razem przychodzi coraz trudniej :) w swoim zyciu przeprowadzałam sie 11 razy , w tym w dorosłym 6 razy. Nadal nie wiem gdzie osiąde na stałe, a raczej już powinnam bardziej o tym pomyslec. kazde nowe miejsce jest dla mnie nowym wyzwaniem. I jak juz poznaje to miejsce blizej, musze dalej sie wyprowadzac - taka praca. Chociaz studiujac powinnam wziac tez to pod uwage :)
    A co do miasta które tkwi głeboko w mojej duszy to Gdańsk - jakby ktos mi powiedzial ze tam masz prace i jedz, to rzucilabym wszystko inne i poleciała :) zupełnie nie pochodze z wybrzeża, ale to miasto jest częścia mojej duszy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Widzę 'swoje' mosty...stary i nowy...i piękny rynek...Tak, mieszkamy w mieście które nie może być obojętne, zawsze wzbudza jakąś refleksję...dla przybywających to miasto mostów i zieleni, dla mieszkających od lat (jak ja)to po prostu piękny dom! Pozdrawiam ciepło i myślę że będzie Ci tu DOBRZE!

    OdpowiedzUsuń

Dzięki Waszym słowom ten blog wciąż żyje :))