czwartek, 16 lipca 2009

nie na miejscu....


Czarownica

Hexe — ciemna czerwień skrzepłej krwi
czerń włosów rozsypanych wiatrem
piersi białe i drobne.
Plecie włosy chmur w długie ciężkie warkocze
rozsnuwa łodygi deszczu. Na złotym promieniu słońca
jak na miotle wjeżdża w bramę siedmio-skrzydłej tęczy.
Zamykają się usta kolorów wokół zwiniętych bioder.
Wąską piętą szalona z miłości kopie słońce
i poprzez niebo odchodzi w świat inny i bliższy.
Jej spękanym wargom i włosom. Hexe

H.Poświatowska


Rozmówcy
Na balkonie dwa trzcinowe krzesła
w kolorze bladoniebieskim
Jest w tym kolorze coś z doskonałości
to dwie furtki do nieba

Wygodnie w nich rozparci rozmawiają oboje leniwie
w łagodnym świetle popołudnia
jak gdyby nic nie zostało zmarnowane
jak gdyby nic nie zostało zadeptane
Ich zdania padają z rzadka jak krople do zmąconej wody
która była kiedyś przezroczysta

J,Hartwig


Zielony piec

Skazana na zielony piec
przez wszystkie tygodnie gorączki
mówiła

Ten piec jest martwy
napalcie w nim

Uśmiechali się

Nie pali się w piecu
latem

Zamykała oczy
lecz piec trwał
pod powiekami

Oczy jej stawały się
zimne i lśniące
jak kafle

Dnia jednego
znaleziono ją
pod zielonym piecem
przerzucającą
z ręki do ręki
rozpalone węgle

M.Hillar


*** przechodzili koło mnie

przechodzili koło mnie
tak blisko
że mogłam ich dotknąć ręką
na ramionach nieśli gałęzie
— śpiewali —
dobro jest dobrem
a zło jest złem
sprawiedliwość jest dobrem
a niesprawiedliwość złem
miłość jest dobra
i miłość jest zła
więc dobro jest złem
i zło jest dobrem
i wtedy wyszłam z cienia
i zastąpiłam im drogę
zamilkli —
a przecież
byłam tylko piękna

mówiła Si-szy pieszcząc
gałązkę bzu

H. Poświatowska


Podsłuchane

Gdy tak leżą bezczynnie lewa zwrócona ku prawej,

prawa ku lewej,

o czym szepczą moje stopy w nie kończące się zimowe wieczory.

One mówią, sobie mówią

o nagrzanym sypkim piasku

przywierającym do nich miękko.

Bezwładnie tak leżące myślą o ziemi, ciągle o ziemi.

Wąskie trawy tam rosną i nakrapiane jaszczurki przebiegają pospiesznie.

Ostrożnie, żeby nie spłoszyć odpoczywającej mrówki,

idą jedna za drugą, jedna przed drugą moje śmieszne bose nogi.


list....

nie na miejscu i nie w czasie, pojawiaja się skrywane

udają,że ich nie ma

przekrzykiwane...

nie na miejscu i nie w czasie

nie rozumiesz tego

nie próbuj,mi samej jest ciezko

wiem ...

to nie miejsce ani czas

ale to nie ważne

nie mówiąc nic,

można powiedzieć wszystko

mozna mówiąc wszystko

nie powiedziec nic

bo była ona ... i była ona...

ale to wiem tylko ja



.... to tak bardziej dla mnie :)

Kolejny wieczór z całą masą różnych słów,wierszy.

Może czasem bywam od tego uzalezniona?

Dziś bez składu i ładu,była ich cała masa :)

pozdrawiam i dobranoc

5 komentarzy:

  1. bez ładu,bez składuu - nie szkodzi :))
    dla mnie ranek z kawą i przez Ciebie wybranymi wierszami jest miły :))
    Udanego weekendu, pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. tak różnie,a tak podobnie u nas...

    ciepło zostawiam..

    OdpowiedzUsuń
  3. Caminho.... lubię Twój blog...
    i masz rację,podobnie u nas choć różnie

    OdpowiedzUsuń
  4. Joanna :) na wiersze zapraszam zawsze...i rano i wieczorem..zresztą nie tylko na wiersze... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nostalgicznie, romantycznie i z zaduma...
    Pozdrawiam ciepło :)

    Piękny wygląd bloga!

    OdpowiedzUsuń

Dzięki Waszym słowom ten blog wciąż żyje :))