środa, 19 sierpnia 2009

Brrrrrr.....






Niby jest upał,słońce grzeje niemiłosiernie,
ale jednak zimny wiaterek potrafi nieżle już "zmrozić".
Marta męczy się z katarem (a ja z myślą czy się nie rozwinie) i tak z całą pewnoscią
mogę stwierdzić,że należymy do gatunku stworzeń "nadmorskich".



Pomijając to,że pobyt może być zbyt krótki i skończyć się przeziębieniem
(tu mocno pukamy w niemalowane,żeby odstraszyć "gorsze"
a dodam,że we wrzesniu czeka nas usuwanie trzeciego migdałka ;(( )

Lato bylo w tym roku tak piękne,że w pełni zasługuje na pożegnanie go
u podnóża Tatr ;)




Nie da się ukryć,żę tu (czyt. Zakopane) czuje się już pazury jesieni ;).
Chcąc nie chcąc i mnie przyszło się pogodzić z nieuchronnym końcem lata.
Dzięki takiemu pożegnaniu, czuję się poniekąd przygotowana przyjście jesieni :DDDD.








Pozdrawiam ciepło wszystkich,pogodzona z nieuchronną koleją rzeczy
i następstwem pór roku ;)))))

13 komentarzy:

  1. Jakoś trochę smutnawo zabrzmiał Twój post, ale masz rację jesień w górach przychodzi szybciej.
    Ja jeszcze mam słoneczne lato, choć dzisiejsza noc była chłodna.
    Trzymam kciuki za Martę, oby katar poszedł precz, a sprawa migdałka szybko i pomyślnie się zakończyła.
    Pozdrawiam gorąco i letnio :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiadomo kiedy kończy sie jeden okres ,a zaczyna drugi??
    Sierpień był bardzo słoneczny i można powiedzieć że lato ciągle trwa.
    Życzę zdrówka i pogody ducha

    OdpowiedzUsuń
  3. tak, wieczory już chłodne, wiatr przenikliwy mimo tego słonka ostrego. 'Światem zaczęła rządzić jesień..."
    A co do małej-zaaplikuj jej syropek z prawoślazu-Alte się nazywa. Na takie pierwsze katarko-kaszelki u nas pomaga. Taniutki, bo chyba ze 2 zł kosztuje, a skuteczny:)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz rację,taka kolej rzeczy...Jesień tuz tuż..
    Zdrówka Martusi życzę duuuużo!!
    Piękne zdjęcia.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieję, że katar zniknie szybciutko!
    A złota polska jesień to pora magiczna więc i na nią się cieszmy.
    Zdjęcie piękne!
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. I ja juz wspominałam u siebie, że poczułam jesień w powietrzu, w górach rzeczywiście czuć jesienną aurę wcześniej. A przede mną jeszcze urlop wrześniowy nad morzem, więc staram się odpędzić myśli o jesieni :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Droga Alewe, czy próbowaliście obkurczyć tego migdałka farmakologicznie! Bo nam u synka się udało uniknąć dzięki temu wycinania...
    A co Cie zagnało w góry, przecież Ty wielka fanka Bałtyku?:) Cieplutko pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne powitanie jesieni :)) Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  9. ach! ach! moje kochane Tatry :) Jakie piękne fotki :)
    Oby jesień wyglądała tak zawsze...
    Ściskam i życzę zdrówka :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję kochane za miłe słowa i Waszą obecność tu :)
    Alizee post nie miał być smutny,choć może i taki wyszedł,na szczęście przeziębienia przystopowały i możemy się trochę nacieszyć górami.
    Asiorek- dzięki za nazwę syropku,może wykorzystamy,na razie daje wit. C(bioaron) i smarujemy się vikiem :)).
    Migdałowa-morze we wrześniu jest cuudne :D.
    lloka -:D-no ja nie jestem zwolenniczką usuwania migdałków,skonsultowałam się z dwoma niezależnymi laryngologami i oboje niestety powiedzieli to samo-migdał jest za duży,żeby bo "obkurczac",niestety oboje zalecali usunięcie :/.A co do wyjazdu w góry-lubię góry wbrew pozorom,ale muszę mieć czas na aklimatyzacje tu-córa chyba też.No i trzeba było dziecku pokazać,że nie tylko morze mamy ;))).
    Dziękuję wam za życzenia zdrówka :)) pogoda w tej chwili iście letnio-jesienna, w dzień upały-noce lodowate... jesienią ,tą prawdziwą będzie tu naprawdę pieknie :DD.

    ps. nie rozumiem tylko jednego-kolejek na Giewont- mamy aż tylu wprawionych w chodzeniu po górach turystów?

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też będę jak co roku żegnać lato w Tatrach. Wracam w polowie wrzesnia. A Giewont jest dla mniej wprawnych turystów. I takich ktorzy myślą ze Tatry to Giewoni, Sarnia i kolejka na Kasprowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. kocham morze, ale góry też bardzo lubię, zwłaszcza gdy nadchodzi jesień...
    a syropek z prawoślazu też bardzo polecam. i dużo zdrówka Martusi życzę!

    OdpowiedzUsuń

Dzięki Waszym słowom ten blog wciąż żyje :))