czwartek, 24 września 2009

kasztany

Lubię kasztany,za ich kolor,za ten błysk i kształt :D.
Czasem kojarzą mi się z czekoladkami-babeczkami do zjedzenia ;).
Przed naszym blokiem rośnie ich aż 6, więc chyba nie muszę pisać co to oznacza?










Co najmniej do grudnia, po naszych kasztanowych zbiorach ,walają się po całym domu brązowe kule. Ale ma do nich słabość-są piękne.Zdjęcia co prawda z zeszłorocznych zbiorów,
bo w tym roku jeszcze nie rozkręciło się zbieractwo na dobre,
ale ma nadzieje,że nazbieramy podobne ilosci :D


Kasztanowe pozdrowienia :)



12 komentarzy:

  1. U mnie też co roku szał kasztanowy trwa , niedługo się zacznie .Lubię ich gładki dotyk ,podobno obracanie ich w dłoniach uspokaja ...kto wie ? Może to prawda.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękny kolor...
    A ja w pobliżu nie mam kasztanowców, szkoda :(
    Udanych zbiorów :))

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam kasztany! Na naszej działce ostał się jeden staruszek kasztanowiec, którego nie pozwoliłam wyciąć teściom. Kasztany nierozerwalnie wiążą się w zabawami z dzieciństwa, przywołują wspomnienia o ludzikach, które robiłam z mamą. Nigdy w życiu nie pozbyłabym się kasztanowca z najbliższego otoczenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwsze kasztanowe ludki mamy za sobą. O kasztanach słyszałam tyle dobrego. Najśmieszniejszy jest widok w parku starszych pań z pasiastymi torbami, które zbierają kasztany w ilościach hurtowych. Podobno dobre są na reumatyzm:)

    OdpowiedzUsuń
  5. :D przed naszym blokiem zbierają wszyscy :D a najśmieszniejszy jest moment "oberwania kasztanem w głowę :D (niekoniecznie śmieszny dla "oberwanego kasztanem").
    Ludzików z kasztanów nie lubiłam chyba robić,bo jedyne co pamiętam to pokaleczone i poodduszane ręce :),ale ja niezdara jestem ;).Za to moją córa uwielbia ludki kasztanowe-wykonywane nie swoimi rączkami oczywiście :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Kasztany są też, jak widać, wdzięcznym obiektem do fotografowania :) i frajdą dla dzieciaków :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam jesień...wszytko jest takie piękne i cieplutkiwe (wbrew pozorom!) życzę wielu miłych spacerów pod kasztanowce :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kasztany..., kocham spacery po parku i zbieranie ich do koszyczka. Co roku z rodzinką robimy takie wypady. Nawet mój mąż to lubi i cieszy się gdy zrobi przy okazji bukiet z czerwonych liści. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kasztany jak najbardziej koją nas nie tylko dzięki zawartym substancjom leczniczym, ale przede wszystkim dzieki swojemu nieodpartemu urokowi.

    OdpowiedzUsuń
  10. Starsi ludzie zbierają je u mnie w parku, aby włożyć pod łóżeczko, bo mają rzekomo dobry wpływ na kręgosłup (?) ciało (?) jakoś tak... Moją siostrę odwiedzili ostatnio znajomi Anglicy i byli nimi zachwyceni! Powiedzieli, że takie u nich nie rosną! (chyba tylko te jadalne...) i powiedzieli też, że na ebay'u ich "rodowiczanie" namiętnie kupują od Polaków!!! Oczy miałam takie O.o ;)czego to się człowiek nie dowiaduje (oprócz tego, że jak rok temu do Polski jechali, to myśleli, że tu trzeci świat i wozami konnymi się jeździ O.o ...
    Się rozpisałam :p pozdrawiam jesiennie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne ,kasztanowe zdjęcia.
    Pamiętam,że w dzieciństwie często bawiliśmy się kasztanami.Moje dzieci też przynoszą je do domu.Kiedyś nie sprawdziłam synowi spodni przed praniem i kasztanki też sie wyprały w kieszeniach.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też zawsze zbieram i wlokę do domu, choć właściwie nie wiem po co, bo potem walają się po kątach. Ale kocham kasztany, kojarzą mi się z dzieciństwem :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki Waszym słowom ten blog wciąż żyje :))