sobota, 28 listopada 2009

Listopad

Nie ma mnie ostatnio za wiele w tym blogowym świecie-chyba jest zbyt kolorowy, 
jak dla mnie w tej chwili.
Llooka napisała o "uzewnętrznianiu się" na blogu o "maskach" .
Ja masek nie toleruję, uzewnętrzniać się nie umiem. 
Jednak bardzo często w sytuacjach, kiedy własne słowa trudno przychodzą,
znajduję słowa powiedziane przez innych- piękne, bo pisane w prosty sposób o rzeczach trudnych.
Listopad.
 Nie oszczędził  Martusi z którą biegamy na badania nie mając jasnego rozwiązania i przyczyny...szukamy z nadzieją,że wszystko szybko się wyjaśni - uspokoi. 
Ale wiem,że są ludzie których dotyka prawdziwe cierpienie,czasem pewne wiadomości przytłaczają.
Listopad.
 To miesiąc w którym dowiedziałam się o chorobie bliskiej nam osoby,
  chorobie, której nie nazwę, bo boję się tego słowa od dawna.

Jest czasem w życiu wiele ciężkich chwil,prawdziwą sztuką i siłą jest się wtedy nie załamać,znależć siłę w cierpieniu,trudności.
Szczerze podziwiam osoby które w trudnych chwilach znajdują taką siłę i tych którzy swoimi słowami pozwalają ja znaleźć.

Moje nie-moje "Słowa" :

Kochać - to  daje wielką siłę.
                                                                                                                                         Ks. Twardowski

 Jest jeszcze wiele tych słów...wiele ich w tym blogu i pewnie ciągle będą inne nowe...jeszcze.


24 komentarze:

  1. dla mnie tez listopad jest ciężki.... rozumiem i jestem obok Ciebie......
    otulam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię wiersze ks.Twardowskiego, tyle prawdy i życia w nich się mieści.
    Zawsze dodają mi siły w cięzkich dniach.
    Alewe cierpienie uszlachetnia, człowiek staje się bardziej odporny.
    Doskonale Ciebie rozumiem i życzę Tobie i Twoim bliskim zdrowia

    OdpowiedzUsuń
  3. Życzę zdrówka i jeszcze raz zdrówka.
    I siły dużo życzę,aby jakoś przejść przez te ciężkie dni.

    Ściskam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Również życzę wiele zdrówka , żadnych trosk,,dużo sił(które w ciężkich chwilach są niezbędne) i wytrwałości wierze,że wszystko się ułoży,
    ściskam mocno

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj!
    Życzę Ci, żeby wszystko wróciło do normy,wszystko się powyjaśniało i zakończyło pozytywnie.
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  6. Droga Alewe, listopad jest dla mnie również miesiącem przykrych wspomnień i głębokiego zastanowienia się nad sobą, bliskimi... Życzę ci dużo siły w pokonywaniu trudności, ciepła rodzinnego, które daje poczucie bezpieczeństwa i tego, że jest się potrzebnym i kochanym. Ściskam cię serdecznie.


    Ps. To, że czasem na blogach ludzie tworzą jakąś wizję siebie, wcale nie znaczy, że są źli i zupełnie inni niż na co dzień. Prawda jest taka, że nie możemy spędzać 24 godzin siedząc na blogu i opisując swoje życie. Zapisujemy tu tylko coś dla nas ważnego - w szerokim tego słowa znaczeniu - i tyle. To nas kreuje. To sprawia, że jesteśmy postrzegani tu inaczej, nie znaczy to jednak, że nie możemy tacy być każdego dnia. Grunt to się starać. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie chcę, aby to zabrzmiało jak pocieszenie, bo trudno pocieszać swoim problemem/nieszczęsciem - w moim życiu też sie trochę 'poprzestawiało'.
    I również u siebie zauważyłam przewartościowanie - kiedy patrzę na radość innych i przygotowania do Świąt, to zastanawiam się - "Gdzie ja jestem?"
    A życie toczy sie dalej.
    I mimo wszystko jest kolorowe.
    Dlatego zaglądam na blogi i na chwilę uciekam od swojej szarości.

    Trzymajmy się, Alewe...

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję,że zaglądacie i zostawiacie tu parę swoich słów-przemyśleń.
    dziękuję za wsparcie,każde dobre słowo zawsze daje siłę
    ... od jakiegoś też czasu wierzę,że każde dobro jakiego byliśmy udziałem wraca do nas...

    Joanno-właśnie o takim "przewartościowaniu" myslałam/pisałam-jestem jego udziałem- bardzo często musi stać się coś "złego" (nawet "obok" nas), żebyśmy spojrzeli na samych siebie z dystansem,spojrzeli na życie z innej perspektywy i zastanowili się co jest tak naprawdę najistotniejsze...
    dla mnie to zawsze była "miłość" rodzina,kiedy przychodzą w życiu gorsze chwile najważniejsze mieć obok kogoś kto nas kocha ,kogo my kochamy i wierze,ze to daje ogromną siłę i determinację
    ...czasem jest też,że nie potrafimy pomóc bezpośrednio, jakoś tak namacalnie,ale wtedy zawsze zostaje ta dobra myśl,wsparcie choć takie wewnętrzne,dobre myśli,modlitwa...
    wierze mocno,że wszystko się ułoży i,że każda "chwila próby" ma głębszy ukryty sens...
    bardzo chciałabym wierzyć,że każde "zło" ma jakiś sens...choc czasem naprawdę ciężko w to uwierzyć-podziwiam ludzi którzy znajdują w tym siłę.

    lavenda- widzisz... ja chyba jestem z tego typu ludzi,którzy nie lubią "kreowania siebie"-kreowanie to dla mnie takie negatywne słowo-oznaczające "fałsz"-udawanie kogos innego...
    wierze,że ludzie na blogach pokazuja siebie-odkrywają się w wiekszym badz mnniejszym stopniu i tak też są postrzegani-tak naprawde nie mamy wpływu na to jak nas widzą inni-każdy buduje sobie-chcąc nie chcąc obraz drugiej osoby-z tych małych fragmentów jakie tu widzi-jednak dla mnie,tak naprawdę żaden z tych obrazów nie jest w pełni prawdziwy-człowiek jest zmienny-nie zna nawet sam siebie...
    zresztą zawsze daleka była od "oceniania" i "określania" innych -nie powiem,żeby to było jednak łatwe :)
    niestety spotkalam się już parę razy z "kreowaniem" siebie na blogach i w innych miejscach-z tworzeniem swojej "postaci" od nowa...ale cóż-to już chyba problem ludzi którzy to robią...
    ja wierze w szczerość ale też i "niepoznawalność" ludzi :)
    ehh...za duzo tych przemyśleń jak na jeden krótki miesiąc :)
    pozdrawiam wszystkich ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Alewe,trzymaj się kochana...Wszystko będzie dobrze!
    Pozdrawiam,buziaki

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystko zależy co rozumiemy pod pojęciem - maski. Ja łapię się często na tym, że przyklejam sobie do "gęby" uśmiech, choć wcale mi wtedy nie wesoło.I trochę się wtedy tak czuję jakbym miała maskę ale czasem sytuacja poprostu tego wymaga, np. wtedy gdy wiesz, że ten usmiech może komuś poprawić dzień, a przynajmniej go nie zepsuć.Życzę dużo zdrówka dla Ciebie i bliskich.

    OdpowiedzUsuń
  11. Te często w poezji, w słowach innych znajduję pociechę, szukam samej siebie...

    Co do maski... raz, jeden raz u siebie napisałam, że mi ciężko - wiele ciepłych, dobrych słów wtedy do mnie przyfrunęło od fantastycznych osób... ale nie piszę jak mi źle na co dzień, jak bardzo zły był dla mnie ten rok - przeciwnie, mój blog powstał właśnie dlatego, że musiałam mieć miejsce, gdzie te wszystkie okropne sprawy nie mają wstępu, gdzie mogę być sobą, cieszyć się małymi zwyczajnymi drobiazgami, to taka moja odskocznia, żeby nie zwariować. I myślę, że to mnie uratowało, nie żartuję i nie wyolbrzymiam - bo chociaż mam wsparcie w M., to ta ucieczka do blogowego świata dała mi te cenne chwile, które pozwoliły mi otrząsnąć się i spróbować też na co dzień żyć normalnie... i jest coraz lepiej. Czy to maska? Nie, bo ja taka jestem! To nie są półprawdy, tylko ta część mnie, która jest dla mnie najważniejsza, a nie ta, której nigdy nie chciałabym znać...

    Zmartwił mnie Twój post... mogę jedynie trzymać mocno kciuki i zapewnić Cię, że wierzę, że wszystko się jednak dobrze ułoży... musi być dobrze.
    Mocno Cię ściskam!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Cokolwiek mogłabym napisać, zabrzmiałoby miałko i pusto, słowa pociechy nic nie wniosą. Dlatego nic nie powiem,ale obiecuję modlitwę za Ciebie i Twoich bliskich.
    Co do kreowania się niektórych osób w ich blogach...Myślę, że zaglądając do kogoś częściej zaczynamy instynktownie wyczuwać czy dana osoba jest autentyczna czy nie. Ale to tak jak z odwiedzinami u znajomych. Czasem lepiej się czujemy w domach może trochę chaotycznych albo mało "pokazowych", za to gdzie mieszkają ludzie autentyczni i niezafałszowani, niż w nieskazitelnych estetycznie wnętrzach gdzie wieje sztucznością.
    Poruszyłaś też ciekawy i ważny temat -ile z naszej prywatności chcemy ujawnić w naszych blogach. Chyba każdy blogujący musi się z tym zmierzyć prędzej czy później, określić swoje granice, co nie zawsze jest łatwe, a często bywa bolesne. Czasem czyjaś nadmierna - wręcz brutalna-ciekawość powoduje, ze mamy ochotę wiać gdzie pieprz rośnie, a nawet zamknąć blogową budkę na kłódkę:). Zauważyłam to u siebie i na kilku zaprzyjaźnionych blogach, z kilkoma osobami omawiałyśmy to swego czasu w prywatnej korespondencji.
    Zgadzam się też, że cokolwiek wysyłamy, wraca do nas pomnożone...
    Uściski:)

    OdpowiedzUsuń
  13. siły , wytrwałości i wiary, Bóg nie ześle na Twoje barki więcej niż możesz udźwignąc ......

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję WAM za wszelkie ciepłe słowa za "pojawienie" się tu i zainteresowanie...
    Z Martusia mam nadzieję,że wszystko się już uspokoiło, w każdym bądź razie w tej chwili wszystko na to wskazuje-z czego bardzo się cieszymy (żeby nie zapeszyć)

    druga sprawa-tu już trudniej,nie czuję się upoważniona żeby napisać cokolwiek więcej...
    ja nie mam za wiele wpływu na to co dzieje a stanie poniekąd "z boku" - nie jest łatwe-patrzeć na czyjeś "nieszczęście" i nie za bardzo umieć pomóc...

    OdpowiedzUsuń
  15. Droga Elu,
    Blog to i moja taka mała odskocznia, odkąd zaczęłam go prowadzić i dzięki temu poznałam Was - wiele wspanialych osóbek, żyję Waszym życiem po części, odwiedzam, zastanawiam się jak ktoś zbyt długo milczy... tu jest taki drugi, niby wirtualny świat, ale wierzę, ze wiekszość dziewczyn jest autentyczna ;) z resztą to da się odczuć, wystarczy przeczytać kilka postów i po stylu pisania możemy zauważyć z kim mamy do czynienia, nie da się tego do końca zakamuflować maską. Piszę na blogu, czas mi szybciej mija i nie myślę tak o tęsknocie za moim małzonkiem.
    Choroby - myślę że u każdego w rodzinie znajdzie się ktoś kto choruje, jak nie babcia to ciocia, siostra... ludzie odchodzą czasem zbyt wcześnie na tamten świat :(
    Ale ja Ci życzę WIARY, bądź pozytywnej myśli, pozdrawiam Cię i życzę dużo zdrowia dla Twojej córeczki! u mnie w rodzinie tak jak u Ciebie wnioskuję cały czas choruje 3,5roczny synek siostry mojego małżonka, jest alergikiem, tylko tu jest ten problem, że jak się ma alergię to należy unikać alergenu, a w tej kwestii nie jest to wcielane w życie, bo jak dziecko ma uczulenie na białko to jak można mu dawać tort na bitej śmietanie albo czekoladę??? ja tego nie rozumię, ale to ja jak zwykle mam jakieś problemy... reszta tylko się zastanawia czemu on ciągle ma kaszel... eh...
    Jestem autentyczna na swym blogu ;)
    Duzo pozytywnej energii ślę :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Przyszedł grudzień... mam nadzieję, że wraz z nim same dobre wiadomości w temacie córeczki ...
    Niestety zbyt często nie potrafię zrozumiec sensu cierpienia, chorób (niektórzy twierdzą, że wszytko to ma sens)
    Sama od 17-u lat toczę nierówną walkę z paskudnym choróbskiem i towarzyszącym mu przewlekłym bólem i kiedy słyszę, że cierpienie uszlachetnia to szlag mnie trafia (przepraszam) ...więc kiepską jestem pocieszycielką :/
    ...ale wierzyc trzeba, że wszystko będzie dobrze, i miec nadzieję ... i czerpac siły z miłości najbliższych -tego życzę Tobie z całego serca

    OdpowiedzUsuń
  17. Zawsze, gdy czytam takie słowa ogarnia mnie nieziemski smutek. Mam dziwne poczucie winy, gdy czytam o czyimś zmartwieniu, podczas, gdy sama obecnie jestem od niego uwolniona. Wiem, że to idiotyczne, ale już tak mam.
    Nie mogę nic więcej napisać, ponadto, że bardzo Ci współczuję i mocno wierzę, że wszystko dobrze się zakończy.

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo lubie Twojego bloga..jestes tak delikatna, czula osobka. Wrazliwych osob potrzeba temu swiatu.
    Mi duza otuche daje wiara..
    Ciesze sie, ze z Martusia juz lepiej :)
    Zycze Ci sil i spokoju

    OdpowiedzUsuń
  19. Daguś-ja też mam nadzieję,że wszystkie tu jesteśmy autentyczne-zresztą masz rację,czytając blogi to się po prostu wyczuwa, a Twój blog bardzo lubię,bo jest taki prawdziwy ;)),ja chyba jestem bardziej typem introwertyka ;)
    Penelopa-przykro mi,wierzę,że w takich sytuacjach słowa,że cierpienie wzmacnia są fanaberią :/
    Alexa-a mnie ogarnia jakiś irracjonalny strach,ze to samo (cierpienie) może spotkać mnie :(.
    Polka -Twoje słowa sprawiły mi naprawdę ogromną przyjemność,ale bycie "nadwrażliwcem" bywa dość ciężkie w tym świecie,więc staram się jak mogę dostosować :D
    Po tym co tu napisała Ushii pomyślałam,że przecież ja też zaczęłam pisać bloga,żeby oderwać się od pewnych ciężkich mysli-chwil,taki wyimaginowany wirtualny świat bez zmartwień,ale jak widać długo tak się nie da i zmartwienia nawet tu dają o sobie znać...
    ale cieszę się,że mam tego bloga,cieszę się,że zagląda do mnie parę osób i parę miłych ciepłych osób mogłam dzięki niemu poznać...
    pozdrawiam ciepło i dziękuje wszystkim za "bycie tu"

    OdpowiedzUsuń
  20. Dla mnie i listopad i cała jesień jest trudna. Co roku jesienią dzieje się w moim życiu coś niedobrego - odchodzi ktoś bliski, ktoś choruje, dzieją się inne, nieprzyjemne rzeczy. Dobija pogoda.
    Bądź dzielna, pamiętaj że są osoby, które jeśli nawet nie mogą pomóc, to zawsze choć wysłuchają. A czasami i to pomaga.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. hmmm...ja lubię tą kolorowość i różnorodność blogów bo pozwala mi oderwać się od codzienności... nie analizuje ile jest prawdy w tym co ktoś pisze, bo po co? Chcę jedynie cieszyć oczy pięknem rzeczy, które tworzycie:) i tak żyje w przeświadczeniu, że nieliczni kwapią się, żeby cokolwiek u mnie przeczytać:P reszta nie ma dziś na to poprostu czasu! Takie czasy - jest tyle fajniejszych rzeczy do porobienia:)

    Prowadze bloga żeby mieć zapis swoich prac i kontakt z innymi sympatykami scrapu i decu - uczyć się - może dlatego tak to rozumuje:) Pozatym nie zawiodłam się nigdy na żadnej z was i dostałam tyle życzliwości, iż ufam, że choć treści na blogach są szczątkowe i subiektywne to intencje szczere!

    Samo prowadzenie bloga jest dla mnie uzewnętrznianiem - jeśli nie siebie, to swoich dążeń i pragnień. A maski - pokażcie mi człowieka, który ich nie zakłada! Chociażby i ten przyklejony uśmiech przy złym humorze i kolorowość bloga przy mniej kolorowym życiu. Pokażcie mi człowieka, który się nie lansował (reklamował) - choćby przy rozmowie o prace! więc czy napewno jest to takie złe?... czy kogoś rani?

    Z pewnością są osoby z potrzebą lansu na blogu - baaa lans to główny cel prowadzenia bloga ale to już ich sprawa... ja ani nie pochwalam, ani nie potępiam - bo nigdy nie wiesz tak napewno... zupełnie jak w życiu codziennym:)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki Waszym słowom ten blog wciąż żyje :))