piątek, 24 kwietnia 2009

Jednak na biało...






Zupełnie nieplanowanie powstała biała szkatułka.
Planowana była taca śniadaniowa na nózkach,
ale nie miałam na nią pomysłu, az zobaczyłam ten motyw.
Juz wtedy wiedziałam,ze tym razem będzie na biało,
poniewaz serwetka przyszła wcześniej niz taca,
zrobiłam sobie taka małą próbę generalną :)






Niestety moje dziecko znów chore - po jednym dniu w przedszkolu!!!!! i szczepionce na pneumokoki :////
(już zapominam czasem jak to jest, kiedy mała jest zdrowa),
więc taca musi poczekać....
choć w stanie surowym juz słuzy mojemu choruszkowi małemu :).



Szkatułka znalazła swoje miejsce koło "starej" tacy-tez jeszcze nie całkiem skończonej.




Jakoś ostatnio wszystko układa się "nie tak"... podobno nieszczęścia chodzą stadami-nie parami ;)-muszę przyznac,ze cos w tym jest-niestety...

Czasem jednak, słoneczko wychodzi na chwilę i tu chciałam podziękować dziewczynom które wyróżnily mój blog- mimo,iz z niego jeszcze taki "niemowlak" ;) -
Elle,Martar i Dagmarze.

Dziękuję :D


Na resztę formalności poświęcę oddzielny wpis,coby tradycji stało sie zadość ;)


pozdrawiam ciepło


środa, 22 kwietnia 2009

Wieczorem...



Czasem wieczorem, gdy juz na nic nie mam siły, lubię usiąść w ciszy,zupełnie sama i zanurzyć się w piękne słowa.....




Portret kobiecy

Musi byc do wyboru.
Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.
Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
Naiwna, ale najlepiej doradzi.
Słaba, ale udźwignie.
Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
Czyta Jaspersa i pisma kobiece.
Nie wie, po co ta śrubka i zbuduje most.
Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
własne pieniądze na podróż daleką i długą,
tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
Albo go kocha, albo się uparła.
Na dobre, na niedobre i na litość boską.



Utopia


Wyspa na której wszystko się wyjaśnia.
Tu można stanąć na gruncie dowodów.
Nie ma dróg innych oprócz drogi dojścia.
Krzaki aż uginają się od odpowiedzi.

Rośnie tu drzewo Słusznego Domysłu
o rozwikłanych wiecznie gałęziach.

Olśniewająco proste drzewo Zrozumienia
przy źródle, co się zwie Ach Więc To Tak.

Im dalej w las, tym szerzej się otwiera
Dolina Oczywistości.

Jeśli jakieś zwątpienie, to wiatr je rozwiewa.

Echo bez wywołania głos zabiera
i wyjaśnia ochoczo tajemnice światów.

W prawo jaskinia, w której leży sens.

W lewo jezioro Głębokiego Przekonania.
Z dna odrywa się prawda i lekko na wierzch wypływa.

Góruje nad doliną Pewność Niewzruszona.
Ze szczytu jej roztacza się Istota Rzeczy.

Mimo powabów wyspa jest bezludna,
a widoczne po brzegach drobne ślady stóp
bez wyjątku zwrócone są w kierunku morza.
Jak gdyby tylko odchodzono stąd
i bezpowrotnie zanurzano się w topieli.

W życiu nie do pojęcia.

W. Szymborska



Zanurzcie mnie w niego



Zanurzcie mnie w niego
jakby różę w dzbanek
po oczy,
po czoło,
po snop włosa jasnego, -
niech mnie opłynie wkoło,
niech się przeze mnie toczy
jak woda całująca
Oceanu Wielkiego.
Niech zginie noc, poranek,
blask księżyca czy słońca,
lecz nich On we mnie wnika
jak skrzypcowa muzyka -
gdy do serca mi dotrze,
będę tym, co najsłodsze,
Nim.
M. Pawlikowska-Jasnorzewska



***



powlokłam lakierem paznokcie
i moje palce błyszczą
panie mój bądź miłościw
moim myślom

obrysowałam ciemną kredką powieki
i niebo gwiaździste odbija się w mym spojrzeniu
panie mój bądź miłościw
memu pragnieniu

przywitałam cię pocałunkiem
najprościej
panie mój bądź miłościw
mojej miłości



***



w twoich doskonałych palcach
jestem tylko drżeniem
śpiewem liści
pod dotykiem twoich ciepłych ust

zapach drażni - mówi: istniejesz
zapach drażni - roztrąca noc
w twoich doskonałych palcach
jestem światłem

zielonymi księżycami płonę
nad umarłym ociemniałym dniem
nagle wiesz - że mam usta czerwone

- słonym smakiem nadpływa krew -


Jeśli chcesz...



jeśli chcesz mnie zatrzymać (spójrz odchodzę) podaj mi rękę
jeszcze może mnie zatrzymać ciepło twojej dłoni
uśmiech też ma własności magnetyczne, słowo
jeśli chcesz mnie zatrzymać, wymów moje imię

H.Poświatowska



Kim jesteś kobieto
przedwcześnie zmęczona?
Co kryją na dnie
twe oczy zielone?

Dlaczego płaczesz
z każdym deszczem?
Czy jesteś wodą
czy powietrzem?

A może ogniem?
Tak - pewnie ogniem
przecież się spalasz
szybciej niż słońce

Czasem nie mogę
za tobą nadążyć
Czasami chciałabym się uwolnić

Tak trudno jest być tobą
nocami śnić twoje sny
w dzień nosić twoją twarz
za swoje mieć twoje ja
Tak trudno, trudno tak…

Kim jesteś dziewczynko
co nie chcesz dorosnąć
Ty która czekasz
na cud każdą wiosną?

I czemu, na Boga!
tak często się zmieniasz?
Tłumaczyć wciąż ciebie
już nie mam sumienia

Kim jesteś istoto
przewrotna i dziwna
trochę okrutna
trochę naiwna?

Ty co z pomocą
mojej ręki
spisujesz nad ranem
zmyślane piosenki

Tak trudno jest być tobą
nocami śnić twoje sny
w dzień nosić twoja twarz
za swoje mieć twoje ja
Tak trudno, trudno tak…

A.Lipnicka



Nie bądź!


Nie bądź smutna,
no nie bądź,
ta mgiełka, to tylko pamięć.
Patrz jakie czyste niebo,
a w morzu - łabędź!

Nie bądź smutny, ja nie chcę,
to czarne, to tylko myśli,
dalej jest mała przystań
na brzegu Wisły.

Nie bądź smutna, no nie bądź,
ta chmura jest małą chmurką,
jutro już będzie słońce
i ciastko z dziurką!

A.Osiecka

poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Teraz to już "moje" miasto...

...... choć jeszcze nie do końca czuję się jego "mieszkanką" mimo,że mieszkamy tu już prawie 3 lata.
Miasto,stare,duze,kolorowe,pełne pięknych zabytków i rozpadających się kamienic.Im dłuzej tu mieszkamy tym bardziej dochodzimy do wniosku,jak wiele rzeczy jest tu do zobaczenia i o jak wielu jeszcze nie wiemy.
Miasto ludzi otwartych,na pewno bardziej otwartych niż w okolicach z których pochodzimy ;).

Przyznam szczerze,że kiedyś go nie lubiłam i przeprowadzka tu była ostatnią rzeczą jaka by mi do głowy przyszła.
No cóz,zycie płata jednak figle i tak całkiem niespodziewanie stałam się mieszkanką......


kto zgadnie ;)) ?






Dla "ułatwienia" ;) parę zdjęć,nie są moze dość "symboliczne" i charakterystyczne ...

ale to migawki z jednego dnia...pierwszego,naprwdę ciepłego wiosenneg dnia...





A to:


zeby nie było za trudno ;)

niedziela, 19 kwietnia 2009

Pożegnanie z ogródkiem...



Na szczęscie nie na długo,bo wrócimy tu latem :).
Wrócimy na truskawki, czereśnie, porzeczki i całe to ogródkowe bogactwo :).


Dzisiejszy ranek był cudownie słoneczny a ogród przez ten tydzień odradzał się i kwitł jak szalony.

Praktycznie w ciągu tego tygodnia, czereśnie obsypało pięknym białym kwiatem :).



Magnolia rozkwitła juz zupełnie...

Nałapałam trochę tych widoków (podzielę się nimi z Wami) i zachowam,
az do następnego przyjazdu do rodziców :).







Dopiero teraz czuję jak długa i męcząca była zima w tym roku i jak bardzo jestem stęskniona zieleni i spokoju małego miasteczka :)
.... zazdroszczę wszystkim którzy mają takie -jak dla mnie-luksusy na codzień.




Pozdrawiam cieplutko wszystkich odwiedzajacych :)


Teraz dopiero zauwazyłam,jak MEGA kwiatowo sie tu ostatnio zrobiło :DDDD

Ojjjj,bardzo za wiosną teskniłam :).

wtorek, 14 kwietnia 2009

Nie mogłam się oprzeć




Tak,dokładnie tak...

nie mogłam się oprzeć pokusie obfotografowania pewnej magnolii :).





Kiedy jechaliśmy na święta,świat dookoła wydawał się jeszcze trochę "łysy".
Zieleniły się powoli drzewa,trawa...takie ciche wiosenne pomruki .
Dlatego kiedy przyjechałam na miejsce i wieczorem,dość zimnym jeszcze, wyszłam na ogródek...stanęłam jak wryta...


Zobaczylam średnie drzewko,ani jednego listka i przepiękne biało-różowe pąki,
i..... kwiaty...


To magnolia zakwitła.



Cudowny widok,naprawdę
szczególnie dla kogoś kto nawet własnego balkonu nie posiada :).

Minęły święta a ja zrobiłam sobie małe wagary i chlonę wiosnę każdym swym kawałeczkiem...




Doszłam nawet do wniosku,że prace w ogródku mogłyby się stać moim hobby ;),
niestety ale na własny ogródek przyjdzie mi pewnie jeszcze dłuuuugo poczekać.


Na razie mogę oczy nacieszyć takimi cudeńkami...


piątek, 10 kwietnia 2009

Wesołych Świąt


Z racji tego,ze dziś Wielki Piątek i wyjeżdzamy już na święta,chciałabym wszystkim którzy czasem do mnie tu zaglądają życzyć:


Spokojnych,zdrowych a przede wszystkim rodzinnych
Świąt Wielkanocnych.

czwartek, 9 kwietnia 2009

Motylki zamiast pisanek ;)








Wszędzie świątecznie,pisankowo-jajecznie.... a u mnie motylkowo ;). Jakoś nie maiałam w tym roku weny na pisanki...pewnie powstaną chwilę przed święconką :).... mam to szczęście,ze na święta wyjeżdzamy do rodziny,nawdychać się świezego pwietrza,nacieszyć oczy pięknym ogrodem...dzięki czemu,nocami zamiast w szaleńczym pędzie piec kolejną babę,mogłam zając się skończeniem szafki na klucze...






Szafka leżała, prawie skończona, w szafie już jakieś dwa lata :) ... prawie... bo w pewnym momencie skończył mi się na nią pomysł...Na początku miała to być szafka do naszego przedpokoju...z czasem powstała tam mała galeria biało-czarna i siłą rzeczy,szafeczka na klucze przestała tam pasować.Jako, że ostatnio ciągle chodzą za mną motylki,napisy,przecierki... postanowiłam się nad nią jeszcze pozdęcać :) ...

Efekt znęcania jak na zdjęciach,nie wiem jeszcze co z nią zrobię,czy zostawie sobie jako ozdobę pokoju,czy ją komuś podaruję...może sprzedam,żeby finansowo wspomóc swoje nowe-stare hobby :)...




Muszę jeszcze tylko lekko podkleić drzwiczki,pękły leżąc w szafie i czekając na wskrzeszenie :)...ale to drobiazg :)






pozdrawiam cieplutko wszystkich odwiedzających

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Mały książę ...

Są miejsca,ksiązki,muzyka...osoby...do których lubię wracać... do których wracam,czasem częściej,czasem rzadziej...
Jest taka jedna książeczka do której może i nie wracam za często,ale której słowa i nauki dość mocno "siedzą" we mnie...książeczka którą polubiła ostatnio moja córeczka..cieszy mnie to bardzo...bo w prosty,dziecięcy sposób,pisze o tym co w życiu jest bardzo ważne a o czym często w zabieganiu zapominamy...

Mój ulubiony fragment:

(...) Co znaczy "oswoić"?
- Jest to pojęcie zupełnie zapomniane - powiedział lis. - "Oswoić" znaczy "stworzyć więzy".
- Stworzyć więzy?
- Oczywiście - powiedział lis. - Teraz jesteś dla mnie tylko małym chłopcem, podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie. I ty mnie nie potrzebujesz. Jestem dla ciebie tylko lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz jeżeli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla ciebie jedyny na świecie.
(...)
Nie ma rzeczy doskonałych - westchnął lis i zaraz powrócił do swej myśli: - Życie jest jednostajne.
Lecz jeślibyś mnie oswoił, moje życie nabrałoby blasku. Z daleka będę rozpoznawał twoje kroki - tak różne od innych. Na dźwięk cudzych kroków chowam się pod ziemię. Twoje kroki wywabią mnie z jamy jak dźwięki muzyki. Spójrz! Widzisz tam łany zboża? Nie jem chleba. Dla mnie zboże jest nieużyteczne. Łany zboża nic mi nie mówią. To smutne! Lecz ty masz złociste włosy. Jeśli mnie oswoisz, to będzie cudownie. Zboże, które jest złociste, będzie mi przypominało ciebie. I będę kochać szum wiatru w zbożu...

(...)
A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
- Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.
- Twoja róża ma dla ciebie tak wielkie znaczenie, ponieważ poświęciłeś jej wiele czasu.
- Ponieważ poświęciłem jej wiele czasu... - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.
- Ludzie zapomnieli o tej prawdzie - rzekł lis. - Lecz tobie nie wolno zapomnieć. Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś. Jesteś odpowiedzialny za twoją różę.
- Jestem odpowiedzialny za moją różę... - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać."





Jesli ktos ma ochotę na więcej,zapraszam tu : http://www.odaha.com/littleprince.php?f=MalyKsiaze


piątek, 3 kwietnia 2009

Bo ja nie chcę różowego


Nie,no ogólnie nic nie mam do tego koloru,

powiem więcej,nawet podoba mi się szczególnie taki delikatny rozmyty,pastelowy,w ciuszkach dla dzieci,nawet w sprzętach kuchennych-tak, tak...


Ale ja nie chcę różowego wyciskacza do cytrusów do mojej kuchni....

A o co chodzi?

Otóż prosta sprawa,jest pewien sklep,sprzedający na allegro też,który ma w swojej ofercie śliczne różowe i niebieskie wyciskacze :).Zadowolona z faktu,że będę miała kolejną rzecz do swojej kuchni w odcieniu jak najbardziej dla niej wskazanym ,zakupiłam to cudo w kolorze blue :). Zakupiłam też ze względu na hektolitry świeżego soku wypijanego przez moją córkę i w obawie o moje nadwyręzone wyciskaniem "ręcznym" mięśnie ;)).


I co się okazało?

że zostały już tylko RÓŻOWE :)

mimo,że po zakończeniu aukcji znów ją wznowli z niebieskimi wyciskaczami oczywiście też.

Suma sumarum po wysmarowaniu paru maili przeze mnie,sprawa stanęła na tym,ze ja poczekam na dostawe niebieskich do poniedziałku a gdyby nie przyszedł dostanę zwrot pieniążków :).


A dziś oto stałam się szczęśliwą posiadaczką RÓŻOWEGO wyciskacza :O :]

mimo wszystkich ustaleń wysłali mi róz :]. Cóż pewnie wydałam się komuś jakąś "świrnięta" babą co aferę o kolor robi,no bo co za różnica-różowy a niebieski....


Hmmm.... ładny jest,ale ja chce niebieski :)... z szaleńczą manią znów smaruję do nich maile,bo telefonów nie odbierają...

nie wiem jak się to skończy, ale zawsze moge im odwiezc go,na szczecie maja sklep w moim miescie ;) :) ....



Na dowód,ze nie mam nic do rozu,zestawienie kolorystyczne z turkusem w wykonaniu mojej corci.Chyba odziedziczyla po mnie zamilowanie do nietypowych zestawien kolorystycznych ;) i do turkusu....ktory jest wszechogarniajacy w moim domu ;)

Na koniec slodki buziak od misia Kamila,tak slodko wygladał na tym fotelu,ze nie mogłam sie oprzec i pstryknęłam zdjęcie ;)

Czasem fajnie znów być choć na chwilkę dzieckiem i pobawic sie bezkarnie takim pluszakiem ;)


środa, 1 kwietnia 2009

Mój słomiany zapał



Jako typowa waga posiadam zapał :) na pewno jest on ogromny-szczególnie na początku jakiejś "działalności" lecz niestety słomiany ;).Dowodem na to może być moja "pasja decoupage" do dziś leżą w kartonach nieozdobione przedmioty :).Z nastaniem wiosny,po paru latach letargu mój zapał powrócił - pewnie jako,że słomiany po żniwach zniknie ;). Ozdobiłam wieszaczek dla Marty,dla siebie zrobiłam tacę,kończę szafke na klucze - nie wiem dla kogo,ale kończę bo mam :) i szukam z obłędem w oczach wzorów,serwetek a przede wszystkim inspiracji :).


Narodził się już pomysł na białą tacę śniadaniową :)....teraz szukam odpowiednich serwetek,papierów no i takiej tacy ;)).


Niedawno znalazłam parę zdjęć przedmiotów jakie ozdobiłam na początku swego zachwytu decoupage... nie są one jakoś szczególnie wymyślne,ale moje pierwsze i chyba mam do nich sentyment....