czwartek, 25 czerwca 2009

świece..


Od tego zaczęłam swojego bloga- od postanowienia,ze kupuję świece...

:) dlaczego tak?
to proste
zaczęło się od jednego bloga...pózniej następny i kolejne ...
napatrzyłam się na te Wasze cudeńka i postanowiłam "ocieplić" i przyozdobić ciut mieszkanko - pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy -to kupić świece a co za tym idzie świeczniki no i w końcu zrobić coś z komodą na którą nie miałam pomysłu.
Świece,świeczniki i jeszcze parę innych drobiazgów zamieszkało na komodzie :) ,
myślę,ze mogę uznać ten kącik za skończony....

a dziś wieczorem zapaliłam je wszystkie....

za oknem burza i deszcz a w pokoju mrugają ciepłe płomienie świec ;)

Życzę wszystkim miłego wieczoru :).

wtorek, 23 czerwca 2009

kiedy pada deszcz...





pojawiają się wiersze......
i juz nie jestem jak zamknięte okno....


*************

Jestem z upływającej wody
z liści które drżą
trącane dźwiękiem wiatru
przelatującego pośpiesznie

jestem z wieczoru
który nie chce usnąć
patrzy uparcie
głodnymi oczyma gwiazd

noc — poprzez niebieskie żyły
w każdym włóknie ciała
w końcach palców
pulsuje namiętnym niespełnionym

jestem ochrypłym głosem
milczącym głucho
nade mną dni
o wielkich pustych skrzydłach
mijają...
H.Poświatowska



**


Przychodził nocą

Zabierał jej włosy

śpiące w zmroku


Zabierał

bursztynowy półksiężyc

brzucha


Zanurzał się w niej

jak chrząszcz

w płonącej nasturcji


Zamykał ją w dłoniach

ciasno szczelnie


Nie czuł że się wymyka

Nie słyszał jak odchodzi

Nie stukały obcasy zielonych pantofli

M.Hillar


**


Żeby się obudzić rano

doprowadzić włosy do opamiętania

umyć się i ubrać

postawić czajnik z gwizdkiem

odgarnąć z okna samotny deszcz

trzeba się oprzeć na tym co wymyka się jak mokry kamyk

na sekundzie której już nie ma

na myśli której nie sposób dotknąć

na sile ciążenia co oddala tego kogo się kocha

kochamy od razu dwie osoby niemożliwe do kochania

bo tę co za blisko i te za daleko

i chyba dlatego umieramyżeby nas było widać i nie widać

J.Twardowski

**

świadoma siebie

uśmiechnięta

sobie w łupinie zimy


wiewiórki futro

przegarnięte dłonią

wniebowstąpiło w pień


nie jestem więcej

niż gałąź

mniej

niż łapka płowej

wiewiórki


sobie sobą

wykluczająca świat

który pod deszczem

zmierzcha

H.Poświatowska


**



Z płonącą świecą

na odwróconej dłoni

płynęła

czarnym powietrzem sceny

jak kolorowa ćma


Unosiła się na palcach

coraz wyżej

wśród nieistniejących gałęzi


Może na liściu

albo na piórku ptaka

zawisł

ten zagubiony pierścień


Cieniutką nitką płomienia

oplątywała swoje biodra


Może w zielonych fałdach

sukni

ukrył się


Giętkie jej palce rozdzielały

niewidzialne pasemka trawy

skrzydełka śpiących świerszczy


Nisko nad ziemią

rysowała ostatnie koła blasku

zagubiona

wśród czarnych traw jak

jej zaręczynowy pierścień


Nieruchomiała

jak zmęczony ptak


Nawet kiedy wybuchły oklaski

trwała nieruchoma

z twarzą przytuloną do niewidzialnych kaczeńców

M.Hillar

**


Milczenie podczas rozmowy

milczenie w liście

milczenie w książce telefonicznej

bo numer tylko został

milczenie w milczeniu

milczenie bo wielkie szczęście

milczenie bo miłość przyszła

a serce w klinice

milczenie bo dom rodzinny przypomniała

a spadła tylko mordka śniegu

milczenie po milczeniu

milczenie przed cenzurą

milczenie bo pies zawył jak przed wojną


ile to razy

nawet nie wierząc

spotykamy się w innym świecie

J. Twardowski

**


Nic
Jakie to dziwne

tak bolało

nie chciało się żyć

a teraz takie nieważne

niemądre

jak nic


J.T.
**
nie ma czasu

Nie za bardzo wiadomo Jakże to się dzieje

że czas wtedy przychodzi gdy go wcale nie ma

i w sam raz tyle tylko ile go potrzeba

nawet we śnie gdy ciało podobne do duszy

kto ma czasu za dużo wszystko czyni gorzej

jeżeli kochasz czas zawsze odnajdziesz

nie mając nawet ani jednej chwili

na spotkanie list spowiedź na obmycie rany

na smutku w telefonie długie pół minuty

na żal niespokojny i na rozeznanie

że dobrzy są mniej dobrzy a źli trochę lepsi

bo w życiu jest tylko morał niemoralny

J.T.

niedziela, 21 czerwca 2009

kwiatuszkowe zauroczenie




Już wcześniej widziałam te kwiatuszki na skandynawskich blogach i bardzo mi się spodobały.Ostatnio zupełnie przypadkowo znalazłam sklep gdzie można dostać rzeczy w podobnym kwiatuszkowym stylu,jak te z blogów.










Cudności...gdyby nie cena wieszaczki kwiatkowe byłyby już moje a tak muszę to "przetrawic".Najpierw urzekły mnie białe haczyki a teraz spodobały mi się te kryształkowe kolorowe (i znów powód do "trawienia " ;)) .
Chyba jedynym miejscem,w moim domu, gdzie mogłyby wisieć jest łazienka.
Jest chyba bardziej z tych "nowoczesnych"-prosta i dość ascetyczna ,więc taki akcent mógłby się w niej sprawdzić :).
:DDDDD muszę w końcu jakoś sensownie sobie konieczność tego zakupu wytłumaczyć :D
















..... no i te lampy ....
ale w ich przypadku ,jedyne co mogę to powzdychać sobie tylko :DDD









Te cudeńka można spobie pooglądać i oczywiście kupić w sklepie


KATMARK
:))
(szkoda,że za reklamę nie daja bonusów ;))))
Zdjęcia są z ich strony.






Może kogoś też zauroczą kwiatuszki.... miłego oglądania :DDD
Ja oczu oderwać od nich nie mogę :DDD




piątek, 19 czerwca 2009

Kiedy dzieci się nudzą....



A kiedy dzieci się nudzą?

Kiedy pada,kiedy są chore i kiedy nie mogą chodzić do przedszkola... i co wtedy robią mamy??
wyciagają z szaf takie cudo jak ciasto plasto ;D...
i przednia zabawa gwarantowana ;))

To nasze pierwsze spotkanie z tą masą i już wiem,że nie ostatnie. Masa jest świetna,miękka elastyczna,nie brudzi i wysycha pięknie zamieniając się w piankę.
Nie trzeba mieć piekarnika zeby wyschła - schnie na wolnym powietrzu a zrobione z niej piłeczki odbijają się jak kauczukowe :).


Na pierwszy ogień poszedł czerwony pies z niebieską kością (dzieło tylko Marty)
przy którym zużyta została cała czerwień, dlatego właśnie brak jej w pozostałych "dziełach" ;))).
Masa jest dość ciemna,ale pięknie się miesza (czerwony i biały daje ładny rózowy np.) przy następnej dostawie wypróbujemy rózne kombinacje i wyprodukujemy pastelowe barwy ;)...wszystko kwestia wprawy ;)



Potem były już babeczki,ciasteczka i wszelkie pyszności na przyjecie Barbie
(tu już produkcja wspólna - mamy i córki)









na koniec pojawiły się figurki :) - produkcja rodzinna
(tata także sie przyłączył ;))






iii pawie pióro-projektu i wykonania Marty :D
(bardzo mnie nim zaskoczyła-uważam,że jest fantastyczne :))



Muszę przyznać,że takie modelowanie wydawało mi się łatwiejsze niż okazalo sie naprawdę,dlatego jestem pelna podziwu dla wszystkich masosolnych i modelujacych :D
Pozdrawiam ciepło wszystkich odwiedzajacych :D
z całą naszą ciasto plasto rodzinką :D




środa, 17 czerwca 2009

moim okiem

Oj zaniedbuje bloga ostatnio strasznie,nie tylko bloga zresztą.
Jako ,że minął właśnie długi weekend,my tradycyjnie odchorowałyśmy go z Martą w domu :/,najpierw ona - teraz ja męczę się z jakimś rota-czy innym -wirusem.
Metoda na schudnięcie jakaś to i jest,ale nikomu nie polecam,wręć odradzam :D i nie życzę.
Tak więc długi weekend zaliczony ;) a domu zaległości ja w łóżku a blog mi marnieje ;).
Do zrobienia taca śniadaniowa,papiery do scrapu dotarły-przydadzą się do ozdobienia szafki na drobiazgi, świecznik zakupiony w Tesco czeka na bielenie i pewnie to wszystko sobie jeszcze poczeka jakiś czas ;/.


W domu nic nowego nie przybyło,więc chwalić się nie ma czym ;)) , na jedzenie patrzeć nie mogę,więc ten temat tez ominę... zostają mi tylko zdjęcia z niedawnych wakacji... :D
pewne miasto...

ujęcia chyba niezbyt typowe,choć myslę,że kto był szybko rozpozna to miejsce...
byłam tam tylko parę godzin i już wiem,ze chce tam wrócić i to na pewno na parę dni ;D....
ktoś mi kiedyś powiedział,że miasto to jest porównywalne do Krakowa...
nie całkiem się zgadzam,ale na pewno w moim rankingu jest zaraz po Krakowie :D...
to ono...moim okiem widziane :D
































wtorek, 9 czerwca 2009

Zatoka...




Terapii zdjęciowej ciąg dalszy....
tym razem Zatoka Pucka, pewnego zimnego acz słonecznego popołudnia :DDD.....








jak patrzę na te zdjęcia, to wydaje mi się to już tak dawno temu....





a minął zaledwie tydzień....



a we Wrocku pierwsze wiosenno-letnie burze :),
więc pozdrawiam deszczowo ze stolicy ciepła ;)




tak po cichu i na końcu powiem,że zatoka piękna,
ale jak dla mnie nie ma nic piękniejszego niż otwarte morze :D


czwartek, 4 czerwca 2009

letnie delicje...



Tak,tak właśnie mogę powiedzieć o truskawkach, które UWIELBIAM :D w kazdej postaci.
Zarówno w "czystej" formie prosto z krzaczka ;) jak i w ciastach,tortach,galaretkach,ze śmietaną,jogurtem i miksowane ;)))).
Niestety nie posiadam ogródka,ale na szczęście w mojej okolicy mnóstwo sprzedawców tego czerwonego złota...



Pozdrawiam i zapraszam na deser,ciasteczka,truskawki i herbatkę z dzbanuszka za jedyne 12 zł (uwielbiam takie zakupy;)).
aaa i jeszcze jedno....truskawki są cudownie czerwone...lubię ten kolor,co jest wogóle dziwne,bo za czerwienią ogólnie nie przepadam ;).