poniedziałek, 28 września 2009

śniadaniowe klimaty

Hmmm ostatnio wymodziłam taka tacę...
kojarzy mi się trochę z klimatami średniowiecznymi  :).
Oddaje ją pod Waszą szczerą ocenę ...



Na tacy kieliszki :D -błękitne,z grubego szkła,zawsze chciałam mieć coś w tym stylu
 a tu przecena i w dodatku błękitne-nie mogłam się oprzeć :D.
Tak mi się jakoś z tacą zgrały :D.




Chyba puszczę ją w swiat :).





piątek, 25 września 2009

pastelowo



Zauroczona serduszkami na wielu blogach zapragnęłam takie zrobić.

A,że mam dwie lewe do szycia, nie zostało mi nic innego 
jak próby na styropianie.
Tu chylę czoła wszystkim dziewczynom które robią decu
 na obłych kształtach.
Strasznie to trudne!!!!!.
Serducha wyszły, jak widać na zdjeciach
 (już widzę,że trzeba jakąs metodę sobie na te kształty opracować).
Kiepsko jest tylko ze styropianem który niestety "wdusza" się ;/.









Strasznie podobaja mi się wszelkie pastele,kwiatuszki itp.
(sklep fiorello to radosć dla moich oczu).
Niestety ani moje umiejętnoci w szyciu,ani materiały w Polsce 
nie są tak ładne jak "zagramanicą" ;),dlatego gdy zobaczyłam ta serwetkę
 baaardzo się ucieszyłam ;D.



Wieszaczek miał być do kompletu-ale nie jest.
Chyba mój kubeczek mnie zainspirował,podoba mi się ten styl :)
 zrobienie go było czystą przyjemnoscią :D.




Ostatnio zaczęłam się zastanawiać czy nie robić tych swoich wypocin "na świat".
W domu nie mam już miejsca,nie każdy przedmiot na który mam pomysł pasuje mi do wnętrza,więc... tylko czy jest wogóle ktoś kto to kupi??
No i jak ja zdajdę na to czas? 
Zazdroszczę wszystkim dziewczynom które mogą zajmować się tym na codzień :D
Muszę się nad tym porządnie zastanowić.



Pozdrawiam ciepło.

czwartek, 24 września 2009

kasztany

Lubię kasztany,za ich kolor,za ten błysk i kształt :D.
Czasem kojarzą mi się z czekoladkami-babeczkami do zjedzenia ;).
Przed naszym blokiem rośnie ich aż 6, więc chyba nie muszę pisać co to oznacza?










Co najmniej do grudnia, po naszych kasztanowych zbiorach ,walają się po całym domu brązowe kule. Ale ma do nich słabość-są piękne.Zdjęcia co prawda z zeszłorocznych zbiorów,
bo w tym roku jeszcze nie rozkręciło się zbieractwo na dobre,
ale ma nadzieje,że nazbieramy podobne ilosci :D


Kasztanowe pozdrowienia :)



niedziela, 20 września 2009

kwiatuszkowo

Wczorajszy dzień zaliczam zdecydowanie do dnia kwiatuszkowego ;).
Piękna ciepła jesień, liście co prawda jeszcze zielone ale już niedługo nabiorą pięknego koloru.
Zauroczona tym klimatem skusiłam się na nowe roślinki do domu,mam nadzieje,że ich nie zmarnuje ;)





Na świeczce kolorowa kalka-jak widać nadaje się nie tylko do drewna. 




Osłonka idealnie sprawdza się jako doniczka na nowy kwiatek.




Moja tęsknota za kolorem zaowocowała następnymi  zakupami.
Dodam ,że wszystkie po cenach okazyjnych -co sprawiło mi największą radochę :D.


Przedstawiam mój najukochańszy (od wczoraj) kwiatuszkowo-kolorowy kubeczek :D.











Z każdej strony inny :D





I poszewki -nowość z Ikea.
Spodobały mi się już w katalogu i na szczęście na żywo nie rozczarowały.








I na koniec ostatni oddech lata-torba (na plażę) nie mogłam się oprzeć,
szczególnie,że przeceniono ją na 10zł :D. Myślę,że na kolorową jesień będzie  jak znalazł ;).



Pozdrawiam ciepło i słonecznie wszystkich którzy czasem tu do mnie wpadają :D

poniedziałek, 14 września 2009

Jesienne wieczory


Jesienne wieczory są coraz dłuższe :) i jesienią są katary i przeziębienia.
Z tych dwóch powodów udało mi się skończyć komódkę z IKEA. 





Kolor wyszedł zupełnie przypadkowy- miałam tylko jedno założenie - miał być ciemny.
Po kolejnym mieszniu barwników,
 kiedy drewno zrobiło się fioletowe domieszałam ostatnie krople czerni i brązu
 i uznałam,że starczy już tego wcierania farby w komódkę ;).





Fajne jest to ,że w komodzie szufladki są dwustronne,więc jesli dany układ się znudzi,
można zmienić na inny.








Jako,że jesień w pełni zawiatły u nas wrzosy :).
Sypią się strasznie,ale mam nadzieję,że jakiś czas jeszcze wytrzymają :).
Na świeczniku serducho od Elle :D.











Na koniec przyjemności i obowiązki - wyróznienia ;).
Strasznie się cieszę,za każdym razem kiedy ktoś pamieta o mnie w ten sposób :).
To dla mnie zaszczyt wiedzieć,że moje prace i to jak mieszkam może być dla kogoś inspiracją :),
że to co robie podoba się-to dodaje mi skrzydeł :).
Dziękuję bardzo Alizee i Joannie za wyróżnienie:





Chciałabym nim wyróżnić osoby które są dla mnie inspiracją już od dawna,zanim założyłam tego bloga, to:
Mada z No Place Like Home
Alicja z Arte Ego
oraz osoby które zainspirowałały mnie od momentu założenia bloga i ciagle inspirują:
Ushii
Falla
Villa




Drugie wyróżnienie za które bardzo dziekuję Kasandrze i Elle

przekazuję:
Alizee
Anne
Elle
Llooka
Ita
Kasandra
Jednoskrzydła


Pozdrawiam ciepło wszystkich .

środa, 9 września 2009

Świat kolorowy...




Zbliża się sezon jesienno-zimowy i pora na mały przegląd i wymianę garderoby ;).
Jako,że Marta bawiła u babci nam udało się wyrwać do sklepów na "małe co nieco" ;).
I co? i nic...wszędzie szaro,buro, czarno i smutno ;/ z utęsknieniem wypatrywałam na półkach jakiś kolorów-nadaremno...
Nie lubię czerni,nie lubię szarej jesieni,nie lubię brudnej mokrej zimy.
Lubię kolory... nie wszystkie, mam chyba swoje ulubione- należą do nich zdecydowanie błękity,turkusy,filolety,wrzosy,burgundy...

Mam też jedną ogromną słabość-korale :D.
Bez nich czuję się niekompletnie ubrana ;).
Całkiem przypadkiem trafiłam ostatnio na kamyczki w moich ulubionych kolorach :DD -jak to czasem mało do szczęścia potrzeba ;)).
To zainspirowało mnie do "kolorowej sesji" :) tak, żeby nacieszyć oczy intensywnością kolorów :D.







Ostatnio dostałam w prezencie (właściwie dostałyśmy z Martą razem )
coś co już od dawna wzbudzało we mnie zachwyt-pięknego motyla.
Wiem,może to i nie hymanitarne taka ozdoba,ale uwielbiam motyle,
mam do nich taką samą słabość jak do korali :D
Pozdrawiam ciepło i kolorowo wszystkich
zerkajacych,wpadajacych na pogawędke i tylko przechodzących obok :D

sobota, 5 września 2009

Wróciłyśmy


Przede wszystkim chciałam wszystkim podziękować za słowa wsparcia,
bardzo mi pomogły i tym bardziej utwierdziły w przekonaniu,
że usunięcie tego zbója to dobra decyzja.
Cały zabieg trwał może 20 minut,pózniej było trochę "cierpienia"
ale w porównaniu z innymi dziećmi Marta zniosła wszystko świetnie.
Parę godzin po zabiegu już się bawiła a dziś (druga doba po zabiegu) biega jak szalona :D
- dodam,że je jak smok-co w przypadku takiego niejadka jest sukcesem :D.
Lodów,szczerze powiedziawszy mam już dość ;)

W podziękowaniu za wszystkie komentarze i słowa wsparcia ten mały bukiecik
- wspomnienie lata :D.

Dziękuję i pozdrawiam biegnąc nadrabiać swoje blogowe zaległości :D

wtorek, 1 września 2009

Usunąć zbója



Tak...jutro jedziemy usunąć zbója a zbójem jest trzeci migdał
który urósł do takich rozmiarów,że to jedyne rozwiązanie.
Nie byłam przekonana do tego,
ale kiedy dwóch zupełnie niezależnych od siebie laryngologów
powiedziało dokladnie to samo-poddałam się.
Jedziemy jutro,zabieg w czwartek w sobotę wracamy.
Wiem,że to niby żaden wielki zabieg ale ze znieczuleniem ogólnym
(i tu się trochę boję),więc trzymajcie kciuki za nas.

Mam nadzieję,że kiedy pozbędziemy się zbója,
pozbędziemy się chorób i w końcu chodzenie do przedszkola
bedzie w normalnym trybie a nie lużno-zaocznym ;))

pozdrawiam ciepło