sobota, 28 listopada 2009

Listopad

Nie ma mnie ostatnio za wiele w tym blogowym świecie-chyba jest zbyt kolorowy, 
jak dla mnie w tej chwili.
Llooka napisała o "uzewnętrznianiu się" na blogu o "maskach" .
Ja masek nie toleruję, uzewnętrzniać się nie umiem. 
Jednak bardzo często w sytuacjach, kiedy własne słowa trudno przychodzą,
znajduję słowa powiedziane przez innych- piękne, bo pisane w prosty sposób o rzeczach trudnych.
Listopad.
 Nie oszczędził  Martusi z którą biegamy na badania nie mając jasnego rozwiązania i przyczyny...szukamy z nadzieją,że wszystko szybko się wyjaśni - uspokoi. 
Ale wiem,że są ludzie których dotyka prawdziwe cierpienie,czasem pewne wiadomości przytłaczają.
Listopad.
 To miesiąc w którym dowiedziałam się o chorobie bliskiej nam osoby,
  chorobie, której nie nazwę, bo boję się tego słowa od dawna.

Jest czasem w życiu wiele ciężkich chwil,prawdziwą sztuką i siłą jest się wtedy nie załamać,znależć siłę w cierpieniu,trudności.
Szczerze podziwiam osoby które w trudnych chwilach znajdują taką siłę i tych którzy swoimi słowami pozwalają ja znaleźć.

Moje nie-moje "Słowa" :

Kochać - to  daje wielką siłę.
                                                                                                                                         Ks. Twardowski

 Jest jeszcze wiele tych słów...wiele ich w tym blogu i pewnie ciągle będą inne nowe...jeszcze.


czwartek, 12 listopada 2009

Szkło i mój wieszaczkowy patent ;)




Donoszę z wielką radością,że wieszaczki kwiatuszkowe zawisną w łazience :D.
Wszystko dzięki pomysłowości mojego M.
Tak więc, wieszaczki zostaną nie przywiercone ale przylkejone do płytek.
Przywiercone zostały do metalowych wieszaczków (które z kolei przykleja się do płytek).
Powiem szczerze,że wygląda to bardzo profesjonalnie,nic nigdzie nie wystaje.
Chyba opatentuję ten pomysł :D!

A dlaczego akurat kwiatuszki?
Jakiś czas temu zaczarowało mnie szkło z IKEA -turkusowe oczywiście,gdyby ktoś miał wątpliwości :).
Postawiłam w łazience najpierw jedną buteleczkę,potem drugą na końcu jeszcze wazonik :).
W Marty klejnocikach znalazłam mały błękitny kwiatuszek,który założyłam na buteleczkę i chyba od tego się zaczęło.


Pomysł na kwiatuszkowe rozweselenie łazienki.
Potem znalazłam kwiatuszkowe czary w Katmark i przepadłam.



Jeszcze nie zawiesiłam wieszaczków-muszę wszystko przemyśleć dokładnie ;),bo wieszanie będzie jednorazowe :D

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających i życzę duuuuużo zdrowia,
bo z przykrością stwierdzam,że ostatnio na wielu blogach czytam o meczących chorobach!


poniedziałek, 9 listopada 2009

FOTORELACJA



Z czego??

Chyba już wszyscy wiedzą :D

Powiem tylko,że strasznie mnie bolą palce od nożyczek,
które trochę się przytępiły wycinając te 138 paseczków ;).

Bardzo dziękuję za udział w zabawie :D dziękuję za odwiedzinki i za komentarze, te ostatnie szczególnie mnie cieszą,bo wiem,że jeszcze ktoś dzieli ze mną te "chwile" tu :).

A teraz po kolei :


oraz :D



Izę proszę o kontakt na maila :D

pozdrawiam :D

ps. niedługo moje imieninki ;) kto zgadnie kiedy????



niedziela, 8 listopada 2009

NOC


Parę kartek.... będzie więcej.... z czasem....
                                  
                                                      (klik a będzie większe)

 Republika- "Siódma pieczęć"
chyba najmniej znana płyta....
ale to MOJA najukochańsza płyta...
nie wiem ile lat już jest ze mną...
choć nie zawsze "umiem" ją słuchać,ale zawsze ze mną jest


(klik a będzie większe)

07-republika_-_reinkarnacje-alk posłuchaj


dobranoc.....


wtorek, 3 listopada 2009

O wszystkim i o niczym


Ogarnął mnie chyba jakiś marazm ostatnio (mam nadzieję,że szybko minie) i brak weny :/.
Pierwszy raz od bardzo dawna zdarzyło mi się "szorować" swoją pracę decu-ewidentnie mi się nie podobała
i nie miałam pomysłu jakby tu ją ratować (choć to "ratowanie" często mi się zdarza).
Takie szorowanie drewna pod prysznicem pozwala na niezłe rozładowanie złości i "wyżycie się " -odstresowuje - polecam ;).

Ostatnio kiedy czytałam blog Magody,przypomniały mi się zakupy w Czaczu, o którym Magoda wspominała.
Szczerze mówiąc myślałam,że już dawno to miejsce nie funkcjonuje a tu okazuje się,że ma się całkiem dobrze :D.

Niestety w tej chwili mam już tam za daleko,ale kiedy parę lat temu mieszkałam w wlkp. :D miałam wtedy całkiem blisko do Czacza. Powiem więcej,nawet upolowałam tam parę mebelków do nowego mieszkanka.
Stój-to moje pierwsze dziecko- był w kiepskim stanie,porysowany i pomalowany jakąś dziwną farbą.



Pewnego lata wyniosłam go na ogród mamy i własnymi rączkami doprowadziłam do stanu dzisiejszego.
Hmmm i mimo,że wielkiej urody ani oryginalności nie jest,chyba przywiązałam się do niego ;).



Ale tak chyba jest ze wszystkim w co wkładamy serce ;).
Ze stołem przyjechała moja "schodkowa" szafka-ale tej już nie ruszałam-za wysokie progi jak na mnie (egzotyczne drewno),właściwie to taka "przechodzona" miała/ma swój urok.

Hmmmm stolik był robiony latem, już jakiś czas temu a teraz mamy zimę prawie :).
Niestety moja Marta znów chora-teraz już tylko zaziębiona,ale trwa to od początku pażdziernika (kiepska odporność).
Coraz częściej myślę,że być może trzeba będzie zrezygnować z przedszkola.
To byłaby prawdziwa tragedia,bo mała mimo,że rzadko chodzi, kocha je przeogromnie-żal mi jej :/.
Pomyślałam  o piesku dla niej-właściwie dla nas.
Może ten towarzysz jakoś osłodziłby jej siedzienie w domku?
Trochę (właściwie dużo) czytałam i znalazłam-jak mi się wydaje-ideał dla nas- Cavalier-spaniel.


Z wyglądu podoba mi się bardziej beagle ale usposobienie Cavaliera wydaje się być idealne ;).
No cóż jesteśmy na etapie "trawienia" pomysłu,pewnie potrwa to jakiś czas,bo i cena pieska i jego "dostępność" jest niezłą barierą :D.

Na końcu chciałabym paru "duszyczkom" podziękować i przeprosić jeśli kogoś pominę.
Dziękuję za wyróżnienia jakie dostałam w ciągu ostatnich miesięcy:



Aleksandrze,Kon Kata,Destiny ikt,Kasandrze,Elle,Dag-eSz i wszystkim których możliwe,że pominęłam (przepraszam z góry).
Wyróżnienia chciałabym przekazać właścicielkom blogów w moim bocznym pasku-wszystkim!
Zaglądam tam za każdym razem kiedy pojawi się coś nowego i zawsze jesteście dla mnie inspiracją!

Długaśny,piśmienny sobie wyszedł dziś ten post-jak nigdy ;),
ale cóż, słońca brak,weny brak,to choć czasem tu pomarudzę :D.

Pozdrawiam i mam nadzieję,że marudzeniem nie zarażę :).