piątek, 30 kwietnia 2010

malujemy


Jaki kolor?
Na turkusowo oczywiście, a to za sprawą Dag-eSz  ;).
Tak ,to przez jej tabliczki-blaszki jakie upolowałam na pchlim targu,
teraz ściana w kuchni zmieni kolor :).
Na razie mam farbę,blaszki i chęci,zobaczymy na ile to starczy 
i jakimi efektami się zakończy.
Ciężko "wyłapać" rzeczywisty kolor.



Pozdrawiam i życzę słońca w  zbliżający weekend.



środa, 28 kwietnia 2010

z samochodu




 Dwa oblicza wiosny....
Nie mogę się nacieszyć aparatem i nawet w samochodzie pstrykam jak oszalała
 (jakieś 140 na godzinę-ale spokojnie,nie ja byłam kierowcą ;)).
Piękna pora roku, wszystko się budzi i rośnie jak oszalałe albo zaraz zacznie rosnąc.


Pozdrawiam z aparatem w ręku.


sobota, 24 kwietnia 2010

Sezon wiosenny rozpoczęty


Co prawda do tych ogródkowych truskawek jeszcze daleko,
ale nie mogłam się oprzeć i nie kupić :D


Na ogródku wyglądają jeszcze tak.


Z racji urodzinek Marty odwiedziliśmy rodziców i ten weekend spędzimy w ogrodzie :).
Pogoda cudna,kwiaty kwitną ja szaleję z nowym aparatem i niniejszym otwieram sezon wiosenny.
Grill też już złożony :D-jutro go odpalamy.

Więcej nie piszę,zdjęcia "powiedzą"swoje.










Pozdrawiam bardzo wiosennie.



poniedziałek, 19 kwietnia 2010

pojęcie względne




Nie wiem w ogóle czy do takich "obiektów" jak na zdjęciach,
 można użyć słowa "ładne"?
Kiedyś pisałam,że dla mnie "piękno" to bardzo względne pojęcie.
Tak właśnie jest z tymi budynkami,domami - dla większości ludzi to rudery...
dla mnie  mają to "coś".
"Coś" co mnie przyciąga i każe uwiecznić na zdjęciu.







Polecam oglądanie zdjęć w powiększeniu (po kliknięciu na zdjęcie),
można się dopatrzeć wielu ciekawych szczegółów.
Na zdjęciach w większości Kraków i okolice Kotliny Kłodzkiej.
Pozdrawiam.

piątek, 16 kwietnia 2010

Saba





Wczoraj dowiedziałam się od rodziców,że zdechła nasza Saba-wyżeł niemiecki.
"Nasza" - moja,mojego brata i rodziców,Marty i mojego M.
Po prostu "nasza Sabcia"






Marta spytała minie, czy jak umrze  to spotka Sabcię w niebie???
nie wiem....

Smutno mi,bo to w pewnym sensie jeden z członków rodziny,
kto ma psa zrozumie o czym piszę.....
12 lat z nami
dlatego ten wpis...


za dużo ostatnio tych smutnych rzeczy ...

czwartek, 15 kwietnia 2010

refleksyjnie






Pudełeczko dla Imoen -druga nagroda w moim candy wygląda własnie TAK 


Miłość-wymowne słowo...

Tak się ostatnio zastanawiam czy "w tym czasie" umieszczać na swoim blogu jakieś wpisy.
Wszyscy czujemy,że ostatnie dni są szczególne, Polacy jednoczą się w żałobie.

W żałobie po 96 osobach jakie tragicznie zginęły.
Zginęli ludzie-matki,ojcowie,dziadkowie...
to jest największy ból.
Ból gdy tak nagle,nieoczekiwanie odchodzi człowiek!

Czasy w których żyjemy nie oszczędzają nam tego bólu...

W środę w Chinach w wyniku trzęsienia ziemi zginęło 400 osób,
około 1000 jest rannych.

Silne trzęsienie ziemi w Chinach, wiele ofiar

 Więcej na temat: Chinykatastrofy

Co najmniej 400 osób zginęło wskutek silnego trzęsienia ziemi, do którego doszło w środę rano w prowincji Qinghai w północno-zachodnich Chinach na Wyżynie Tybetańskiej. Rannych jest ponad 10 tysięcy ludzi.

Trzęsienie miało siłę 7,1 w skali Richtera. Zawaliły się domy, szkoły i biurowce. Wiele ofiar wciąż znajduje się pod gruzami, a więc liczba zabitych i rannych może wzrosnąć.
- Większość domów zostało zniszczonych. Szukamy ofiar - relacjonował przedstawiciel centrum działań antykryzysowych z okręgu Yushu.
W mieście Jiegu - według chińskiego radia - zniszczonych jest 80-90 proc. domów; panuje tam chaos. Z sąsiednich regionów wysłano ekipy poszukiwawcze i środki pomocowe. Rząd w Pekinie zamierza wysłać 5 tys. namiotów i koce.
- Wszędzie widać rannych. Największy problem obecnie to brak namiotów, sprzętu medycznego, lekarstw i sanitariuszy - relacjonuje przedstawiciel miejscowych władz.
Do regionu, w którym doszło do trzęsienia, wysłano żołnierzy, zaczyna też napływać pomoc rządowa i od prywatnych organizacji. Wielu ludzi zostało bez schronienia w górzystym regionie, gdzie temperatury spadają do zera.
Według agencji Xinhua trzęsienie spowodowało, że zawaliły się niektóre szkoły i budynki rządowe. Część uczniów zostało uwięzionych pod gruzami.

                                                                                                                                                                                  zródło: interia.pl
GŁÓD
Co pięć sekund na świecie z głodu umiera jedno dziecko. 20 tysięc
dziennie. A liczba głodujących na świecie wzrosła 0 40 milionów w ciągu ostatniego roku - głosi najnowszy raport ONZ, który omawia "Rzeczpospolita".

Głodujących dzieci jest więcej nawet w Stanach Zjednoczonych - ich liczba wzrosła w ciągu pięciu ostatnich lat o 43 procent. Punkty wydające darmowe posiłki przeżywają oblężenie - w niektórych chętnych jest o 200 procent więcej niż przed rokiem.

Na całym świecie, wg ONZ, głodują 963 miliony ludzi, czyli co szósty mieszkaniec naszej planety. Najgorzej jest w Afryce na południe od Sahary oraz w Indiach i Chinach - pisze "Rz".

Jedną z głównych przyczyn strasznego zjawiska jest wzrost cen żywności na całym świecie - od 2006 roku za ziarno, nawozy i maszyny rolnicze są zdrożały dwukrotnie.

KOREA PÓŁNOCNA
Głód i strach są chlebem powszednim dwudziestu trzech milionów ludzi w Korei Północnej. Trudno sobie wyobrazić, jak żyje się w państwie, które od lat wiedzie w niechlubnym rankingu łamania praw człowieka. Niedawna rezolucja ONZ popierana przez Unię wywarła presję na represyjną dyktaturę Kim Dzong Ila. Siódmego kwietnia parlamentarna podkomisja praw człowieka zorganizowała seminarium w sprawie Korei Północnej. Ocalały zbieg przedstawił posłom osobistą relację o losie więźniów koreańskich łagrów.
(...) 
Praca przymusowa, represje polityczne, prześladowania religijne, handel ludźmi, tortury, gwałty i morderstwa to tylko niektóre z nadużyć władz Korei Północnej, o których mowa była w trakcie przesłuchania. To świadectwa osób, którym udało się uciec z tego koszmaru, dostarczyły nam wgląd w działania zbrodniczego systemu.

Uchodźca z Korei Północnej, Shin Dong-Hyuk urodził się i spędził pierwsze lata swojego życia w politycznym obozie pracy dla osób, które dopuściły się "antypaństwowej" działalności. Mówił na konferencji w Parlamencie, iż w obozach ludzie faktycznie nie mają tożsamości. Nie mają prawa mówić, jeść ani poruszać się bez polecenia strażników. Wielu więźniów wysyłanych jest do pracy w kopalniach, nawet jeśli są ciężko chorzy, a egzekucja więźnia może odbyć się choćby za jego nieodpowiednie słowo.

źródłowww.europarl.europa.eu


Miłość.....czy miłość nas uratuje ????

Nie wiem -całego świata nie mamy mocy zmienić,
zła które się dzieje,wypadków,niesprawiedliwości,okrucieństwa.........
Możemy się z tym nie zgadzać,ale nie mamy wpływu na to.

Mamy wpływ na co innego,mamy wpływ na to jacy jesteśmy dla innych ludzi.
Czasem jeden uśmiech na ulicy,do zupełnie kogoś obcego,zwykła uprzejmość,to czasem starczy...
Nic więcej nie potrzeba,by choć przez chwile było lepiej....


"Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą"
                                                               ks. Twardowski


ze zwykłym uśmiechem dla WAS -może choć na chwile ten uśmiech wywoła WASZ uśmiech 



ps. przypomniał mi sie wspaniały film "Podaj dalej" - kto nie widział-zachęcam :)


wtorek, 13 kwietnia 2010

wielkomiejska wiosna -Szymborska


Jest zupełnie inna inż ta w małym miasteczku,czy na wsi.
Inna szczególnie tu gdzie mieszkamy-miejscu naprawdę pełnym kontrastów,
 zderzeń rzeczy pięknych z brzydkimi.
Chociażby ta magnolia......

Rośnie praktycznie na śmietniku jakie zostało po spalonym domu,niedaleko-wielkiego osiedla....
Przez ten kontrast chyba jeszcze bardziej widać jej piękno,
przykre to,że jedyne co nam zawdzięcza przyroda to ten śmietnik...


Jak długo  będzie potrafiła się przystosowywać się do naszych zasad i sposobu życia?
Jak długo jeszcze, tak piękne kwiaty będą się pojawiać na śmietnikach?

Przykre to,a czasem nie trzeba dużo,wystarczy posprzątać.



Na resztę dnia i zamyślenie Szymborska.
Ja nie wiem, dlaczego pewne rzeczy się dzieją,dlaczego dzieją się tragedie...
Nie wiem czy życie to dzieło przypadku,czy wszystko jest już tam gdzieś zapisane....
Nie wiem.... odpowiedzi nie znajdę na to -to, wiem.
Ale chciałabym żeby każda nawet największa tragedia,
z czasem "dawała" nam coś dobrego.

Żeby każda tragedia miała jakiś SENS.
Tak chyba łatwiej żyć.

Pozdrawiam





sobota, 10 kwietnia 2010

TRAGEDIA

Niewyobrażalna tragedia....
10.04.2010 r.


 w takich chwilach po prostu brakuje słów...


piątek, 9 kwietnia 2010

Rzecz gustu i cebula


Hmmm,no tak,to co się komu podoba to rzecz gustu a o gustach podobno się nie dyskutuje ;).
Pewnie nikogo nie zdziwię, jeśli powiem,że jestem jedyną osoba w moim domku 
której podobają się te świeczniki.

Cóż już tak mam,że czasem bardzo podobają mi się rzeczy,
 które dla innych są po prostu brzydkie czy zniszczone :).
Jakoś tak bardziej przekonują mnie przedmioty które wyglądają jak nadgryzione zębem czasu.

Nie tylko we wnętrzach.
Uwielbiam stare domy czy kamienice które zaczynają żyć własnym życiem,
gdzie na starym balkonie wyrasta małe drzewko itd.
Mam wrażenie,że wtedy stają się takimi "żywymi organizmami".
Mam trochę zdjęć takich kamienic,muszę je posegregować i może tu umieszczę-
ale daleko im do ogólnie rozumianego "piękną".

No własnie  a czym jest to PIĘKNO ?? To chyba bardzo względne pojecie :)). PRAWDA?

A teraz tak poświątecznie.

Co się robi jak po wielkanocnych zakupach, w wykonaniu naszej drugiej połówki,
 zostaje w domu kilogram cebuli ;))? 
Hoduje się szczypiorek ;)), gotuje się zupę cebulową-swoją drogą przepyszną i....? 
No właśnie-ratunku co jeszcze można zrobić z cebuli????


Pozdrawiam i życzę słonecznego weekendu.


czwartek, 1 kwietnia 2010

Kolorowo wiosennie i świątecznie



Na początku chciałabym życzyć wszystkim odwiedzającym
 mojego bloga radosnych Świąt .
Świąt ciepłych i rodzinnych,pełnych  uśmiechu.


Pięknie jest,prawda? tak wiosennie.
Tak się złożyło,że w tym roku będą to nasze pierwsze święta spędzone tu, we Wrocławiu.
Niestety katary i kaszle pokonały nas i rodzinka przyjedzie do nas ratując w opresji.


Domek prawie posprzątany,jajeczka wiszą na baźkach 
hiacynty pachną bajecznie,słońce świeci w sumie nic więcej nie potrzeba.




Niestety nie udało mi się kupić ozdób wielkanocnych-szczególnie jajeczek,
ale zrobiłyśmy je z Martą z masy solnej.
Leżą na paterce i czekają na wiosenne kolorki.




Kolorowo i wiosennie pozdrawiam wszystkich.