niedziela, 20 czerwca 2010

Pachnący kolor




W mojej małej kuchni mam wielkie krzesła.Wielkie krzesła są trzy,bo więcej się nie zmieści.
Z tego powodu niezbędnym wręcz zakupem okazał się taborecik.
Taborecik przywiozłam sobie z Ikea-był biały.
Wiem,że wiele osób uwielbia ten kolor na meblach,ja jednak podchodzę do tego dość sceptycznie.
Tzn. lubię białe meble,ale uważam,że nie każdy mebel dobrze wygląda w bieli,
przynajmniej tak było z tym taborecikiem-wyglądał w tej bieli jakoś tak "plastikowo".
Skoro wyglądał sztucznie to postanowiłam go przemalować na bardziej naturalny kolor ;))
Turkusik :D dekorala, kolorek miły dla oka a zapach farby jak cukiereczek :D



Mogłabym tą farbą malować i malować .
I pomalowałam-ramki :D



A jedną z nich wykorzystałam do zrobienia kalendarza.
Teraz mam obrazek z kalendarza ;),swoją drogą uwielbiam właśnie takie,
z karteczką wyrywaną każdego dnia.


Pozdrawiam

wtorek, 8 czerwca 2010

Były sobie zabawki


Muzeum Zabawek w Kudowie Zdroju 
(a nie Dusznikach-jak słusznie zauważyła Małgorzata,
w najbliższym czasie szykuje nam się dość długi romans z Jamrozową Polaną-dlatego te Duszniki ;)).
To kolejna nasza wyprawa z cyklu weekendowych aktywności.
Było coś dla dziewczynek,było coś dla chłopców.
Stare zabawki mają wiele uroku,szczególnie urzeka dokładność i dbałość o szczegóły.


Maleńkie domki dla lalek,tak bardzo różne od "teraźniejszych" plastików.



A tu stara klasa,co prawda taka trochę jeszcze nie z mojej epoki,
ale moi rodzice pewnie poczuliby nutkę sentymentu.
Na koniec spacer po Parku Zdrojowym.

Kotlina Kłodzka to moje wielkie odkrycie.
Kiedyś kiedy jeszcze  mieszkaliśmy w Wielkopolsce istniał dla mnie  tylko Karpacz,Szklarska.
Teraz od kiedy zamieszkaliśmy we Wrocławiu poznałam , 
właściwie cały czas poznaję Kotlinę Kłodzką.
Miejsce jak dla mnie magiczne,piękne...
Cóż chyba moje zauroczenie tymi terenami szybko nie minie.
Efekty zauroczenia-nie tylko górami ale architekturą w następnym poście .



niedziela, 6 czerwca 2010

najprościej...


 Nie potrzebuję,kremów,wymyślnych przepisów itd.
Jeśli chodzi o truskawki to im prościej  tym lepiej, 
a najlepiej prosto z krzaczka kiedy to jeszcze pachną słońcem .
Niestety pogoda nie rozpieszcza nas ostatnio i zamiast truskawek prosto z krzaczka,
truskawki prosto z miksera z odrobiną cukru.
prosto ... a cudownie.

Jeśli o "najprościej" mowa,to przypomniała mi się Poświatowska.

...bo właśnie chcę najprościej....

bo właśnie chcę najprościej
na srebrnej tacy księżyca
podać ci kolację
i patrzeć — jak zgryzasz
śpiący złoty
pomarańcz obcisłą skórę

potem
palcem
przeciągnąć po twoich ustach
całych w pomarańczowej krwi
i ustom moim ponieść
pachnącą wieść o tobie

najzwyklej
na złotej tacy słońca
przynieść pogodny świt
ponad twym łóżkiem wzejść
gdy wstajesz
i przeciągając senne ramiona
mówisz — dzień

Halina Poświatowska


Życzę słońca w nadchodzącym czasie.