piątek, 9 grudnia 2011

Przepraszam,którego dziś mamy??

Jeszcze dwa tygodnie do świąt a ja mam wrażenie,że funkcjonuję w innej rzeczywistości.
W moim świecie czasowo jest chyba wrzesień i mam obawy,że mogę w pewnym sensie
 przegapić święta.Pogoda jakoś też specjalnie nie współgra z datą w kalendarzu 
a sezon świąteczny który rozpoczął się już w listopadzie chyba zupełnie zabił we mnie  
ducha świąt... jeszcze do tego masa pracy w pracy.....
ehhhh......
No cóż,wiem marudzę,ale nic to -może za rok będzie mi dane celebrować
ten czas przedświąteczny jakoś bardziej godnie-chociaż w sumie jeszcze całe 14 dni, kto wie :).
Na razie celebruję choć chwile spokoju wieczorami i raczę się cudownym zjawiskiem
jakim jest głos Adele-mam nadzieję,że szybko znów zacznie śpiewać.

\

Bezwzględnie,bezapelacyjnie, niewymownie cudowne !!!
Takie wieczory to zbawienie po całym tygodniu stresów.
Do tego czasem można jeszcze coś przeczytać,albo i napisać, 
choć to wychodzi mi zdecydowanie gorzej niż czytanie ;)

prośba

widzisz?
moja skóra jest taka cienka
prześwituje przez nią dusza

widzisz te czerwone ślady?

to krew w żyłach pragnie
dotrzeć do serca

nie mam gdzie go ukryć

potrzebuję ciepła
twoich dłoni

dwóch promieni słońca

nie pozwól uciec mi
między palcami...


Pozdrawiam wszystkich cieplutko 
i mam nadzieję,że spędzacie bardziej klimatycznie
ten przedświąteczny czas.


sobota, 26 listopada 2011

Kobieta zmienną jest, czyli o zakupach



Pomarańczowy - szczerze,to nie lubiłam tego koloru bardzo,
zupełnie nie wiem dlaczego, ot tak po prostu nie pasował mi i już.
Jeśli jakiś rok temu ktoś powiedziałby mi,że będę się w niego ubierać,
skwitowałabym to ironicznym uśmieszkiem.
A jednak -kobieta zmienną jest,chyba jestem  idealnym przykładem tego.
Ostatnio pomarańczowy po prostu urzekł mnie bezdyskusyjnie.
Nie wiem z czym związana jest silna potrzeba tego koloru,
ale jest i powiem,że ten kolor świetnie komponuje się z błękitami,
co sprawia,że jeszcze bardziej go lubię.


Na razie delikatnie,bo pojawił się w sweterku no i bezwzględnie w butach i torebkach.
Niektórzy określają ten kolor jako rudy albo carmel dla mnie to suma summarum i tak pomarańcz.
Pisząc o butach, nasuwa mi się kolejna myśl dotycząca zmienności kobiet ;).
Sklepy internetowe - kiedyś nie mieściło mi się w głowie,jak można kupić buty
 przez internet nie przymierzając ich -takie trochę kupowanie kota w worku.
W tej chwili uważam,że to świetna alternatywa dla tego co widzimy w sklepach.
Pierwsze -wszędzie mamy podobne modele,drugie ceny chociażby kozaczków ze skórki
sięgają jakiś astronomicznych pułapów. W internecie jednak często jest dużo taniej.
Kupując przez internet zawsze jest pewne ryzyko,ale mamy tą furtkę,
że gdy coś nie pasuje można towar zwrócić.  
Tak więc od jakiegoś czasu buty i torebki kupuję właśnie w taki sposób,
zaoszczędzając przy tym i czas i pieniądze.


 Ok, ciuchy czasem też  tam kupuję , chyba wychodzi ze mnie poznańska sknera ;))
ale nic na to nie poradzę, ja po prostu nie lubię przepłacać.
Całkiem niedawno wpadła mi w oko bluzeczka :)
cekinowa,zupełnie podobna do  jednej jaką widziałam w monnari
ale za cenę trzykrotnie niższą ;) no i jak można było przegapić taką okazję?
W wersji eleganckiej zakryję ją żakiecikiem.


W wersji powiedzmy wieczorowej, bez żakieciku ale np. z tymi butkami -kolejnymi na platformie.
Buty kupione także w necie jak te z poprzedniego wpisu i tak samo jak tamte 
super wygodne no i taaakie wysokie.


Ciekawa jestem,czy też robicie zakupy w sklepach internetowych, 
czy może te tradycyjne  "stacjonarne" jednak są numerem jeden?

Pozdrawiam i życzę słońca na weekend.



wtorek, 22 listopada 2011

Jak lśnić i gubić kilogramy w minutę :)



Tak patrzę na ostatnie swoje zakupy i myślę,że jeszcze rok temu nie uwierzyłabym,że to moje.
Wszystko lśni! Przepadłam w tym roku zupełnie.
Trend świecidełek jakoś wyjątkowo mnie urzekł. Mogę wręcz powiedzieć,że skutecznie
wypiera moją obsesję niebieskiego.
Tak więc wchodząc do sklepu wyłapuję wszelkie świecące się sweterki
a ku mojej radości i nieszczęściu zarazem-trochę tego towaru w sklepach jest.


Myślę jednak,że ograniczę się do tych trzech sztuk.
Tak,na pewno się ograniczę :)
Bardzo podoba mi się połączenie cekinów czy złotych nitek ze swetrami
a takie swetry i sweterki świetnie wyglądają z dżinsami.
Lubię takie połączenia bardzo, dzięki temu nawet moja stara długa dżinsowa spódnica
doczekała się ponownego debiutu.



 W ostatnim wpisie wspominałam o modowych blogach które lubię ostatnio przeglądać.
To w sumie nim zawdzięczam kupno  butów które widać powyżej i poniżej.
Szczerze powiem,że "chodziłam" długo koło nich.
Jakoś tak nie wiedziałam do końca czy mi się podobają czy może jednak nie.
W końcu trafiłam na model który zauroczył mnie na tyle,że postanowiłam się skusić!
Powiem jedno-jestem mega zadowolona z nich!!!


Są fantastycznie wygodne i leciutkie i co najważniejsze w tempie błyskawicznym 
potrafią odchudzić-dodając centymetrów ujmują kilogramów!
Jedyna ich wada a może nie ich a naszych chodników,to właśnie fakt,
że w przypadku dziur i krzywizn obecnych na naszych drogach,
chodzenie w nich wymaga częstego spoglądania pod nogi ;)
Ale tak naprawdę to tylko mały szczegół, który
na pewni nie zniechęci mnie do nich w żaden sposób.


Pozdrawiam serdecznie o kilkanaście centymetrów wyższa.



środa, 16 listopada 2011

kolorowy Kraków i "kobiece" słabości

Ostatni ciepły weekend udało nam się spędzić w Krakowie.
Chyba wszyscy stęskniliśmy się za tym miastem.
Nie pamiętam już dokładnie czy byliśmy tam ostatnio rok,czy dwa lata temu, 
ale jak zawsze było pięknie, ciepło jak na listopad i kolorowo.
Smok zionął ogniem,pani lewitowało na środku rynku
-czyli wszystko było na swoim miejscu.




Ostatnio mam naprawdę mało czasu na wszystko.
Jakiś czas już "chodzi" za mną post o moich wielkich "kobiecych" słabościach.

Poniżej mała "zajawka".
Absolutnie przepiękna torba Zary i buty na wielkich koturnach "lity".
Dodam tylko,że jedną rzecz z tej pary posiadam i jestem mega zadowolona,
do drugiej powzdycham sobie na zdjęciu.
Więcej o moich torebkowo-butowych słabościach mam nadzieję wkrótce.
Na koniec jeszcze chciałabym polecić Wam parę
"szafiarskich" blogów - po prawej stronie w mojej zakładce.
Dzięki nim spojrzałam "świeżym" okiem na swoje ciuchy 
i teraz zdecydowanie czuję się lepiej ;)))
Niektóre dziewczyny są naprawdę inspirujące!!



Pozdrawiam późną porą.

piątek, 28 października 2011

proszę pani,proszę pana

Czy ktoś może mi pomóc w mojej biedzie?

Mój fotel bardzo cierpi i potrzebuje wymiany siedziska-właściwie dwa fotele.
Ten drewniany ze zdjęcia potrzebuje siedziska z ratanu i nad czym bardzo ubolewam-
mój ukochany fioletowy, także potrzebuje nowego obicia
 ( dziurę ma tak wielką,że jej nie pokażę-bo mi wstyd ;).
Nie znam żadnego dobrego tapicera we Wrocku, więc baaardzo proszę,
może ktoś zna namiary na sprawdzonego fachowca i wspaniałomyślnie podzieli się nimi? 
To samo tyczy się fotela z ratanem,chciałam na początku sama go naprawić,
niestety wyzwanie mnie przerosło, dlatego z wielkim podziwem oglądam
zmagania Ity czy Penelopy-dziewczyny wielkie  chapeau bas! 
Mi zostało tylko prosić o pomoc z nadzieją,że znajdzie się choć jedna pomocna duszyczka.


Z góry dziękuję i życzę wszystkim wspaniałego weekendu i dla tych co podróżują bezpiecznej drogi. 

czwartek, 20 października 2011

Taki czas na zmiany



Małe zmiany a ile potrafią dać radości.
Już od dłuższego czasu jestem oczarowana kuchniami w stylu lat 50-tych.
Szczególnie tymi rozbielonymi,cukierkowo-pastelowymi,z obłymi kształtami
wszelkich pomocników kuchennych z błękitami i kroplą czerwieni.
Mebli nie przemaluję na biało - takie realia a większość tych kuchni
ma jednak białe meble,więc zostały mi tylko dodatki.
Tak więc dodaję sobie co nieco od czasu do czasu.
Ostatnio wyszukałam takie to obrazeczki metalowe 
i bardzo ale to bardzo cieszą mnie te drobiazgi.


 Na lampę też przyszedł już czas. 
Zachorowałam na taką ze skandynawskich blogów,starą fabryczną i oczywiście pokrytą emalią.
Jak zwykle w takich przypadkach cena takowej lampy duuużo za dużo przewyższała moje możliwości.
Summa summarum udało mi się upolować to białe maleństwo. 
Osobiście bardzo przypadła mi do gustu,choć do mojego ideału
 Lampy Pendant Kitchen trochę jej brakuje ;)


Kolorowe zmiany nie ominęły też łazienki.
Nigdy jej nie pokazywałam,bo należy do tych części mieszkania,
które to miały być dokończone w późniejszym czasie
a późniejszy czas okazał się długowieczną prowizorką.
Łazienka jest jak tramwaj,dłuuga i wąska-ciężko ja obfocić.
Do tej pory była minimalistyczna wręcz ale z kolorami
o wiele bardziej mi się podoba :)
Szczególnie lubię ten dywanik za cudny błękit połączony z czerwienią.
Wieszaczki też się tam dobrze wpasowały,choć nadal szukam idealnego sposobu
przyklejenia ich do płytek (ile razy już spadaly to naprawdę nie policzę).



Pozdrawiam serdecznie o kolejny rok już starsza :D


niedziela, 16 października 2011

Księżniczka i taekwondo

Jednak jeleń wyleciał z Paryża, coś mi z nim nie pasowało w tym miejscu.
Teraz bacznie pilnuje postępów mojej pierwszoklasistki w kąciku szkolnym.
Na komodzie natomiast  nieodmiennie króluje LEGO.
Muszę powiedzieć,że moja Marta nie jest taką typową dziewczynką-księżniczką.
Szczerze to nie pamiętam kiedy ostatnio bawiła się lalkami a wózkiem z bobaskiem  to chyba nigdy.
Nawet zapisanie jej do szkoły tańca, było bardziej moim niż jej pomysłem.
Moje dziecko kochane uwielbia natomiast wszystko co jest związane z Indiana Jones i przygodami. 
Zamiast szkoły tańca dla mojej królewny priorytetem było taekwondo i nie zraziło jej to,że na początku była najmłodsza w grupie.
 Z lego potrafi wyczarować tak skomplikowane "maszyny",że ja przy niej wysiadam ;).
 Na szczęście nie jest chłopczycą i mogę ją ubierać w sukienki ( jeszcze ) a róż 
(tu akurat ku mojemu ubolewaniu ) jest kolorem przodującym ;)).
Tak więc na dzień dzisiejszy pokój mojej małej poszukiwaczki przygód wygląda tak.....
mam nadzieję,że parę lat jeszcze tak będzie wyglądał-zanim pojawią się tu np. czarne ściany 
(z trwogą o tym myślę ;)) )












Dodam,że lego na tej komodzie to mała namiastka kolekcji. 
Marta otrzymała "w spadku" po swoim wujku niezłą kolekcję sama uzbierała trochę swoich pudełek
i summa summarum mamy dwa wielkie pudła kloców lego z których najstarsze mają ko 20 lat!!


 Hehe, chyba powinnam na koniec dodać ulubioną ostatnio telewizyjną formułkę :
"uwaga, post (odcinek ;)) zawierał lokowanie produktu"
I takim to oto akcentem zakończę ten długaśny wpis i tradycyjnie

pozdrawiam

piątek, 7 października 2011

Jeleń w Paryżu


Czy to możliwe?
 Myślę,że tak, przynajmniej  w pokoju dziecka-tu wszystko jest możliwe.
Trochę się namęczyłam z wycinaniem i oklejaniem,naczekałam na lepiącą plastelinę  ...
W końcu dziś wszystko zawisło na próbę-no może jeszcze nie wszystko.
A jutro temat będziemy rozwijać dalej- myślę :D


Pozdrawiam


środa, 5 października 2011

Ładowanie akumulatorów




Nie ma nic wspanialszego dla mieszczucha jak jesienny wypad do lasu.
W zeszły weekend słońce świeciło intensywnie zupełnie jak w środku lata
więc całą rodzinką wybraliśmy się za miasto w poszukiwaniu jakiegoś miejsca na odpoczynek.
I znaleźliśmy-piękne miejsce, cudne widoki ,cisza spokój i totalna błogość!
Chwilami krajobraz przypominał mi nadmorskie lasy,tylko za górką morza brakowało.
Jak widać Marta musiała oswoić się z robaczkami,pajączkami i innymi żyjątkami,
moment trwogi i już po chwili z kijem w ręce maszerowała dzielnie przez las.




Ta cisza i spokój,taka niezmienność i wrażenie,że wszystko
żyje swoim tempem,jakby wolniejszym,że gwar miasta jest daleko i jakby zupełnie nie istniał.....
Cudowne uczucie,cudowna błogość...
Zdecydowanie przyroda działa na mnie zbawiennie, może kiedyś przeniesiemy się za miasto?
Chyba się starzeję ;) 
 Marta nie chce o tym słyszeć-co mnie wcale w wcale nie dziwi.
Jest już prawdziwą wrocławianką :) i dobrze,bo to bardzo fajne miasto.


 Pozdrawiam
i przesyłam choć namiastkę tego cudownego świata.


sobota, 1 października 2011

NieZmiennie




Tak,nadal i niezmienne kocham turkusy,błękity i wszelkie niebieskości.
Przy okazji odświeżania taborecika kuchennego machnęłam wałkiem po tacy 
a potem jakoś tak pociągnęło mnie w stronę ławy.
Już dawno kusiło mnie,żeby coś z tą ławą zrobić.
Summa sumarum mi się podoba-Marcie też :) no i tak zostanie .



Rozjaśnienie blatu ławy pozwoliło mi na wyeksponowanie  moich ulubionych szklanych świeczników.
To taka moja kolejna słabość,uwielbiam kolorowe szkiełka .
Moje ostatnie zdobycze to dwa jasne świeczniki. Całość za 10zł. Uwielbiam takie zakupy!!!



 Domek dla ptaszków znalazł nowe miejsce z racji tego ,że u Marty króluje "PARIS"
 ptaszki muszą przylecieć do dużego pokoju.
Myślę,że nawet dobrze to wygląda i pasuje do nowego kolorowego wyglądu pokoju.


A tu moje zawieszki -czekają na przybicie do ścianki już chyba rok?
No długo w każdym bądź razie.Od dziś będą sobie tak stały,aż w końcu je chyba przykleję.
Najpierw muszę sprawdzić pewien patent-jak się uda na pewno się pochwalę-
no chyba,że tak jak jest teraz będzie mi się bardziej podobać.

Pozdrawiam u życzę wspaniałego ciepłego weekendu!