środa, 16 listopada 2011

kolorowy Kraków i "kobiece" słabości

Ostatni ciepły weekend udało nam się spędzić w Krakowie.
Chyba wszyscy stęskniliśmy się za tym miastem.
Nie pamiętam już dokładnie czy byliśmy tam ostatnio rok,czy dwa lata temu, 
ale jak zawsze było pięknie, ciepło jak na listopad i kolorowo.
Smok zionął ogniem,pani lewitowało na środku rynku
-czyli wszystko było na swoim miejscu.




Ostatnio mam naprawdę mało czasu na wszystko.
Jakiś czas już "chodzi" za mną post o moich wielkich "kobiecych" słabościach.

Poniżej mała "zajawka".
Absolutnie przepiękna torba Zary i buty na wielkich koturnach "lity".
Dodam tylko,że jedną rzecz z tej pary posiadam i jestem mega zadowolona,
do drugiej powzdycham sobie na zdjęciu.
Więcej o moich torebkowo-butowych słabościach mam nadzieję wkrótce.
Na koniec jeszcze chciałabym polecić Wam parę
"szafiarskich" blogów - po prawej stronie w mojej zakładce.
Dzięki nim spojrzałam "świeżym" okiem na swoje ciuchy 
i teraz zdecydowanie czuję się lepiej ;)))
Niektóre dziewczyny są naprawdę inspirujące!!



Pozdrawiam późną porą.

4 komentarze:

  1. Alewe dziękui Tobie zatęskniłam za Krakowem , a pzreciez tak neidawno byłam. To piękne miasto, do którego chętnie wracam i za każdym razem odkrywam je na nowo.

    Kobiece słabości te zakupowe chyba mamy wszystkei- ja w tym roku poszłam na calość i spełniłam swoje zachcianki, tylko że teraz czekam wypłaty jak zbawienia ;)

    pozdrawiam w ten słoneczny poranek

    OdpowiedzUsuń
  2. Krakow ma cos w sobie ze jak raz tam przybedziesz to chcesz wracac.:)Pieknie jest na rynku i tak klimatycznie.
    To zdiecie Pani w powietrzu zobaczylam tez na innym blogu osoby ktora relaccjonowala swoj pobyt w Krakowie tak samo barwnie.Zapytam Ciebie :) jak ona to robi? Podczas mojego pobutu we wrzesniu nie spotkalam jej:) w rynku.mOze dlatego ze juz poznym popludniem bylam.

    Szafowe blogi swietne,a slabostki ciuszkowe ma kazda z nas.:)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Mili -pocieszające,że nie tylko ja tak mam ;))

    Pati- Pani po prostu lewituje ;) nie ma innej odpowiedzi na to pytanie:))
    A zapewniam Cię,że przez tą chwilę kiedy robiłam jej zdjęcia,mnóstwo osób głowiło się z pytaniem ma twarzy "jak ona to robi". Były nawet próby sprawdzenia czy może pod tylnią częścią jej ciała jest cos na czym siedzi -ale nie-tam była pusta przestrzeń,żadnych podpórek,zadnego pola magnetycznego ;)
    Tajemnica jest bardzo dobrze strzeżono,bo gdy pani rezygnuje w koncu ze swej lewitującej pozycji,towarzyszą jej jeszcze inne dwie osoby które zasłaniają ją ogromnym worem!
    Osobiście stawiamy na misterną konstrukcję, której częścią jest "laska" a reszta ukryta jest pod strojem pani-małe siodełko-bardzo dobrze wyważone-no bo co innego???? ktoś wie??

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj ! Świetny post , znakomita reporterka z Ciebie. Ja tez kupuję Twoje rozwiązanie tej zagadki, bo niby czemu miejscami - tak częściowo starannie zakryta? ale efekt jest na maxa ... pewnie ściąga o zatrzymuje spojrzenia .... Torba i buty cza-do-we! Ale nie choruj, bo już widze, że te , które masz na sobie są me-ga-cza-do-we! No , go tyle zachwytów . Fajnie, że taki wyjazd udał się przy pięknej pogodzie . Gorąco pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dzięki Waszym słowom ten blog wciąż żyje :))