czwartek, 19 maja 2011

a czas biegnie nieubłaganie





Moja Martusia skończyła już 7lat.
A mi wydaje się jakbym zaledwie wczoraj jechała na porodówkę ;).
Czas biegnie nieubłaganie.Szczęściara urodziła się 3-go maja i tak się utarło,że 
urodziny obchodzi kilka razy w miesiącu.Pierwsze z racji majówki 
i wyjazdów naszych czy też rodzinki, obchodzimy w trójeczkę-kameralnie,
drugie zostały wyprawione dla koleżanek i kolegi ;) na trzecie czekamy u dziadków.

Torcik ze zdjęcia to nasz prezencik dla Marty na jej urodzinki wyprawiane dla dzieci.
Powiem szczerze,że kosztował mnie wiele stresu,bo firma która miała go zrobić,
zadzwoniła dwa dni przed odbiorem i stwierdziła,że nie da rady przygotować zamówienia . 
Jakimś cudem znalazłam przemiłą osóbkę w necie i bez problemu zrobiła mi torcik 
w ciągu jednego dnia-dowożąc praktycznie do domu.Z tego względu,że było mało czasu 
zdałam się całkowicie na pomysłowość pani cukiernik i nie zawiodłam się.
Tort wyszedł, moim nieskromnym zdaniem-rewelacyjnie ! 
Sama w życiu nie zrobiłabym takiego cuda.
Na pamiątkę zostawiam na blogu-będzie co wspominać za paręnaście lat .

Tak,tak czas biegnie nieubłaganie,niedługo koniec maja.
Uwielbiam ten miesiąc,ale jakoś tak nie oszczędził mi stresów.
Na szczęście wszystko jest chyba na dobrej drodze-taką przynajmniej mam wiarę i nadzieję.
Wiem też już na pewno,że tysiąc razy bardziej przezywa się chorobę kogoś bardzo bliskiego
 niż swoją własną.Takie mam naiwne marzenie,żeby nigdy więcej już
 takich ciężkich chwil nie przezywać.
Tak sobie pobożnym życzeniem zakończę mój wyjątkowo długaśny wywód na tym blogu.
Chyba pobiłam dziś rekord słów w jednym poście :D

Pozdrawiam jak zawsze miłych zaglądaczy.

wtorek, 3 maja 2011

zimny maj



Dzień za dniem pada deszcz 

Słońce śpi, nie ma cię 
Jest mi bardzo, bardzo źle 
Zimny kraj, zimny maj 
Koty śpią, miasto śpi 


Czarodziejskie śnią się sny










                                                  Maanam 


Jaki ten maj przewrotny,zaczął się upałem ,słońcem
żeby dziś uraczyć nas śniegiem.
Rozkwitnięte kasztany i pachnący bez
przygniecione ciężarem śniegu to naprawdę osobliwy widok.

A jeszcze tak niedawno świeciło słońce i zapach bzu wypełniał cały dom.
Mam nadzieję,że ten najpiękniejszy miesiąc w roku szybki się zrehabilituje piękną pogodą. 

Ale od dziś jestem bogatsza o jedno doświadczenie,
o zapachu śniegu w maju.




Pozdrawiam
I częstuje kasztanami ze śniegiem.