piątek, 28 października 2011

proszę pani,proszę pana

Czy ktoś może mi pomóc w mojej biedzie?

Mój fotel bardzo cierpi i potrzebuje wymiany siedziska-właściwie dwa fotele.
Ten drewniany ze zdjęcia potrzebuje siedziska z ratanu i nad czym bardzo ubolewam-
mój ukochany fioletowy, także potrzebuje nowego obicia
 ( dziurę ma tak wielką,że jej nie pokażę-bo mi wstyd ;).
Nie znam żadnego dobrego tapicera we Wrocku, więc baaardzo proszę,
może ktoś zna namiary na sprawdzonego fachowca i wspaniałomyślnie podzieli się nimi? 
To samo tyczy się fotela z ratanem,chciałam na początku sama go naprawić,
niestety wyzwanie mnie przerosło, dlatego z wielkim podziwem oglądam
zmagania Ity czy Penelopy-dziewczyny wielkie  chapeau bas! 
Mi zostało tylko prosić o pomoc z nadzieją,że znajdzie się choć jedna pomocna duszyczka.


Z góry dziękuję i życzę wszystkim wspaniałego weekendu i dla tych co podróżują bezpiecznej drogi. 

czwartek, 20 października 2011

Taki czas na zmiany



Małe zmiany a ile potrafią dać radości.
Już od dłuższego czasu jestem oczarowana kuchniami w stylu lat 50-tych.
Szczególnie tymi rozbielonymi,cukierkowo-pastelowymi,z obłymi kształtami
wszelkich pomocników kuchennych z błękitami i kroplą czerwieni.
Mebli nie przemaluję na biało - takie realia a większość tych kuchni
ma jednak białe meble,więc zostały mi tylko dodatki.
Tak więc dodaję sobie co nieco od czasu do czasu.
Ostatnio wyszukałam takie to obrazeczki metalowe 
i bardzo ale to bardzo cieszą mnie te drobiazgi.


 Na lampę też przyszedł już czas. 
Zachorowałam na taką ze skandynawskich blogów,starą fabryczną i oczywiście pokrytą emalią.
Jak zwykle w takich przypadkach cena takowej lampy duuużo za dużo przewyższała moje możliwości.
Summa summarum udało mi się upolować to białe maleństwo. 
Osobiście bardzo przypadła mi do gustu,choć do mojego ideału
 Lampy Pendant Kitchen trochę jej brakuje ;)


Kolorowe zmiany nie ominęły też łazienki.
Nigdy jej nie pokazywałam,bo należy do tych części mieszkania,
które to miały być dokończone w późniejszym czasie
a późniejszy czas okazał się długowieczną prowizorką.
Łazienka jest jak tramwaj,dłuuga i wąska-ciężko ja obfocić.
Do tej pory była minimalistyczna wręcz ale z kolorami
o wiele bardziej mi się podoba :)
Szczególnie lubię ten dywanik za cudny błękit połączony z czerwienią.
Wieszaczki też się tam dobrze wpasowały,choć nadal szukam idealnego sposobu
przyklejenia ich do płytek (ile razy już spadaly to naprawdę nie policzę).



Pozdrawiam serdecznie o kolejny rok już starsza :D


niedziela, 16 października 2011

Księżniczka i taekwondo

Jednak jeleń wyleciał z Paryża, coś mi z nim nie pasowało w tym miejscu.
Teraz bacznie pilnuje postępów mojej pierwszoklasistki w kąciku szkolnym.
Na komodzie natomiast  nieodmiennie króluje LEGO.
Muszę powiedzieć,że moja Marta nie jest taką typową dziewczynką-księżniczką.
Szczerze to nie pamiętam kiedy ostatnio bawiła się lalkami a wózkiem z bobaskiem  to chyba nigdy.
Nawet zapisanie jej do szkoły tańca, było bardziej moim niż jej pomysłem.
Moje dziecko kochane uwielbia natomiast wszystko co jest związane z Indiana Jones i przygodami. 
Zamiast szkoły tańca dla mojej królewny priorytetem było taekwondo i nie zraziło jej to,że na początku była najmłodsza w grupie.
 Z lego potrafi wyczarować tak skomplikowane "maszyny",że ja przy niej wysiadam ;).
 Na szczęście nie jest chłopczycą i mogę ją ubierać w sukienki ( jeszcze ) a róż 
(tu akurat ku mojemu ubolewaniu ) jest kolorem przodującym ;)).
Tak więc na dzień dzisiejszy pokój mojej małej poszukiwaczki przygód wygląda tak.....
mam nadzieję,że parę lat jeszcze tak będzie wyglądał-zanim pojawią się tu np. czarne ściany 
(z trwogą o tym myślę ;)) )












Dodam,że lego na tej komodzie to mała namiastka kolekcji. 
Marta otrzymała "w spadku" po swoim wujku niezłą kolekcję sama uzbierała trochę swoich pudełek
i summa summarum mamy dwa wielkie pudła kloców lego z których najstarsze mają ko 20 lat!!


 Hehe, chyba powinnam na koniec dodać ulubioną ostatnio telewizyjną formułkę :
"uwaga, post (odcinek ;)) zawierał lokowanie produktu"
I takim to oto akcentem zakończę ten długaśny wpis i tradycyjnie

pozdrawiam

piątek, 7 października 2011

Jeleń w Paryżu


Czy to możliwe?
 Myślę,że tak, przynajmniej  w pokoju dziecka-tu wszystko jest możliwe.
Trochę się namęczyłam z wycinaniem i oklejaniem,naczekałam na lepiącą plastelinę  ...
W końcu dziś wszystko zawisło na próbę-no może jeszcze nie wszystko.
A jutro temat będziemy rozwijać dalej- myślę :D


Pozdrawiam


środa, 5 października 2011

Ładowanie akumulatorów




Nie ma nic wspanialszego dla mieszczucha jak jesienny wypad do lasu.
W zeszły weekend słońce świeciło intensywnie zupełnie jak w środku lata
więc całą rodzinką wybraliśmy się za miasto w poszukiwaniu jakiegoś miejsca na odpoczynek.
I znaleźliśmy-piękne miejsce, cudne widoki ,cisza spokój i totalna błogość!
Chwilami krajobraz przypominał mi nadmorskie lasy,tylko za górką morza brakowało.
Jak widać Marta musiała oswoić się z robaczkami,pajączkami i innymi żyjątkami,
moment trwogi i już po chwili z kijem w ręce maszerowała dzielnie przez las.




Ta cisza i spokój,taka niezmienność i wrażenie,że wszystko
żyje swoim tempem,jakby wolniejszym,że gwar miasta jest daleko i jakby zupełnie nie istniał.....
Cudowne uczucie,cudowna błogość...
Zdecydowanie przyroda działa na mnie zbawiennie, może kiedyś przeniesiemy się za miasto?
Chyba się starzeję ;) 
 Marta nie chce o tym słyszeć-co mnie wcale w wcale nie dziwi.
Jest już prawdziwą wrocławianką :) i dobrze,bo to bardzo fajne miasto.


 Pozdrawiam
i przesyłam choć namiastkę tego cudownego świata.


sobota, 1 października 2011

NieZmiennie




Tak,nadal i niezmienne kocham turkusy,błękity i wszelkie niebieskości.
Przy okazji odświeżania taborecika kuchennego machnęłam wałkiem po tacy 
a potem jakoś tak pociągnęło mnie w stronę ławy.
Już dawno kusiło mnie,żeby coś z tą ławą zrobić.
Summa sumarum mi się podoba-Marcie też :) no i tak zostanie .



Rozjaśnienie blatu ławy pozwoliło mi na wyeksponowanie  moich ulubionych szklanych świeczników.
To taka moja kolejna słabość,uwielbiam kolorowe szkiełka .
Moje ostatnie zdobycze to dwa jasne świeczniki. Całość za 10zł. Uwielbiam takie zakupy!!!



 Domek dla ptaszków znalazł nowe miejsce z racji tego ,że u Marty króluje "PARIS"
 ptaszki muszą przylecieć do dużego pokoju.
Myślę,że nawet dobrze to wygląda i pasuje do nowego kolorowego wyglądu pokoju.


A tu moje zawieszki -czekają na przybicie do ścianki już chyba rok?
No długo w każdym bądź razie.Od dziś będą sobie tak stały,aż w końcu je chyba przykleję.
Najpierw muszę sprawdzić pewien patent-jak się uda na pewno się pochwalę-
no chyba,że tak jak jest teraz będzie mi się bardziej podobać.

Pozdrawiam u życzę wspaniałego ciepłego weekendu!