sobota, 26 listopada 2011

Kobieta zmienną jest, czyli o zakupach



Pomarańczowy - szczerze,to nie lubiłam tego koloru bardzo,
zupełnie nie wiem dlaczego, ot tak po prostu nie pasował mi i już.
Jeśli jakiś rok temu ktoś powiedziałby mi,że będę się w niego ubierać,
skwitowałabym to ironicznym uśmieszkiem.
A jednak -kobieta zmienną jest,chyba jestem  idealnym przykładem tego.
Ostatnio pomarańczowy po prostu urzekł mnie bezdyskusyjnie.
Nie wiem z czym związana jest silna potrzeba tego koloru,
ale jest i powiem,że ten kolor świetnie komponuje się z błękitami,
co sprawia,że jeszcze bardziej go lubię.


Na razie delikatnie,bo pojawił się w sweterku no i bezwzględnie w butach i torebkach.
Niektórzy określają ten kolor jako rudy albo carmel dla mnie to suma summarum i tak pomarańcz.
Pisząc o butach, nasuwa mi się kolejna myśl dotycząca zmienności kobiet ;).
Sklepy internetowe - kiedyś nie mieściło mi się w głowie,jak można kupić buty
 przez internet nie przymierzając ich -takie trochę kupowanie kota w worku.
W tej chwili uważam,że to świetna alternatywa dla tego co widzimy w sklepach.
Pierwsze -wszędzie mamy podobne modele,drugie ceny chociażby kozaczków ze skórki
sięgają jakiś astronomicznych pułapów. W internecie jednak często jest dużo taniej.
Kupując przez internet zawsze jest pewne ryzyko,ale mamy tą furtkę,
że gdy coś nie pasuje można towar zwrócić.  
Tak więc od jakiegoś czasu buty i torebki kupuję właśnie w taki sposób,
zaoszczędzając przy tym i czas i pieniądze.


 Ok, ciuchy czasem też  tam kupuję , chyba wychodzi ze mnie poznańska sknera ;))
ale nic na to nie poradzę, ja po prostu nie lubię przepłacać.
Całkiem niedawno wpadła mi w oko bluzeczka :)
cekinowa,zupełnie podobna do  jednej jaką widziałam w monnari
ale za cenę trzykrotnie niższą ;) no i jak można było przegapić taką okazję?
W wersji eleganckiej zakryję ją żakiecikiem.


W wersji powiedzmy wieczorowej, bez żakieciku ale np. z tymi butkami -kolejnymi na platformie.
Buty kupione także w necie jak te z poprzedniego wpisu i tak samo jak tamte 
super wygodne no i taaakie wysokie.


Ciekawa jestem,czy też robicie zakupy w sklepach internetowych, 
czy może te tradycyjne  "stacjonarne" jednak są numerem jeden?

Pozdrawiam i życzę słońca na weekend.



wtorek, 22 listopada 2011

Jak lśnić i gubić kilogramy w minutę :)



Tak patrzę na ostatnie swoje zakupy i myślę,że jeszcze rok temu nie uwierzyłabym,że to moje.
Wszystko lśni! Przepadłam w tym roku zupełnie.
Trend świecidełek jakoś wyjątkowo mnie urzekł. Mogę wręcz powiedzieć,że skutecznie
wypiera moją obsesję niebieskiego.
Tak więc wchodząc do sklepu wyłapuję wszelkie świecące się sweterki
a ku mojej radości i nieszczęściu zarazem-trochę tego towaru w sklepach jest.


Myślę jednak,że ograniczę się do tych trzech sztuk.
Tak,na pewno się ograniczę :)
Bardzo podoba mi się połączenie cekinów czy złotych nitek ze swetrami
a takie swetry i sweterki świetnie wyglądają z dżinsami.
Lubię takie połączenia bardzo, dzięki temu nawet moja stara długa dżinsowa spódnica
doczekała się ponownego debiutu.



 W ostatnim wpisie wspominałam o modowych blogach które lubię ostatnio przeglądać.
To w sumie nim zawdzięczam kupno  butów które widać powyżej i poniżej.
Szczerze powiem,że "chodziłam" długo koło nich.
Jakoś tak nie wiedziałam do końca czy mi się podobają czy może jednak nie.
W końcu trafiłam na model który zauroczył mnie na tyle,że postanowiłam się skusić!
Powiem jedno-jestem mega zadowolona z nich!!!


Są fantastycznie wygodne i leciutkie i co najważniejsze w tempie błyskawicznym 
potrafią odchudzić-dodając centymetrów ujmują kilogramów!
Jedyna ich wada a może nie ich a naszych chodników,to właśnie fakt,
że w przypadku dziur i krzywizn obecnych na naszych drogach,
chodzenie w nich wymaga częstego spoglądania pod nogi ;)
Ale tak naprawdę to tylko mały szczegół, który
na pewni nie zniechęci mnie do nich w żaden sposób.


Pozdrawiam serdecznie o kilkanaście centymetrów wyższa.



środa, 16 listopada 2011

kolorowy Kraków i "kobiece" słabości

Ostatni ciepły weekend udało nam się spędzić w Krakowie.
Chyba wszyscy stęskniliśmy się za tym miastem.
Nie pamiętam już dokładnie czy byliśmy tam ostatnio rok,czy dwa lata temu, 
ale jak zawsze było pięknie, ciepło jak na listopad i kolorowo.
Smok zionął ogniem,pani lewitowało na środku rynku
-czyli wszystko było na swoim miejscu.




Ostatnio mam naprawdę mało czasu na wszystko.
Jakiś czas już "chodzi" za mną post o moich wielkich "kobiecych" słabościach.

Poniżej mała "zajawka".
Absolutnie przepiękna torba Zary i buty na wielkich koturnach "lity".
Dodam tylko,że jedną rzecz z tej pary posiadam i jestem mega zadowolona,
do drugiej powzdycham sobie na zdjęciu.
Więcej o moich torebkowo-butowych słabościach mam nadzieję wkrótce.
Na koniec jeszcze chciałabym polecić Wam parę
"szafiarskich" blogów - po prawej stronie w mojej zakładce.
Dzięki nim spojrzałam "świeżym" okiem na swoje ciuchy 
i teraz zdecydowanie czuję się lepiej ;)))
Niektóre dziewczyny są naprawdę inspirujące!!



Pozdrawiam późną porą.