niedziela, 3 czerwca 2012

Kolorowy maj


Dla mnie maj to cudowny miesiąc.
Urodziny córeczki, jak się uda-najdłuższy weekend w całym roku, 
zbliżające się lato ...
 wiosna pieszcząca cała ferią barw i zapachów.
Cóż trzeba więcej?
W tym roku długi  majowy weekend spędzony w Krakowie,
pozwolił mi w jakiś cudowny sposób naładować akumulatory 
i dać siłę na dalszą "walkę" a przede wszystkim pozwolił zapomnieć,
że jeszcze coś prócz Krakowa istnieje :).
Było ciepło,kolorowo,tłocznie, cukierkowo i zabawnie.
A nade wszystko rodzinnie a rodzina to najcenniejsze co mamy.
Takie chwile jak te powinno się pielęgnować w pamięci jak najdłużej.
Co właśnie czynie  :D
Tym razem Kraków w zupełnie innej "odsłonie"
z lekkim przymrużeniem oka ;). 





Urodzinki Marty świętowaliśmy u Wedla.
Za ich tiramisu dałabym się pokroić :) 
Jeśli kiedyś tam będziecie zachęcam do spróbowania nie tylko czekolady ,
bo czeka nas naprawdę miłe zaskoczenie - zapewniam, że  sałatki 
(tak,tak z serem pleśniowym i sałatą i ze świeżą bagietką) mają obłędne.




Pozdrawiam zatopiona we wspomnieniach.

2 komentarze:

Dzięki Waszym słowom ten blog wciąż żyje :))